Adwent z OAT-em

Adwent z OAT-em

Do wspólnej medytacji Ewangelii w okresie Adwentu zapraszamy wszystkich, którym nie jest obojętna sprawa uzależnionych, współuzależnionych oraz ofiar przemocy. Mroki naszego życia oświećmy spojrzeniem wspólnie przeżywanej wiary w Jezusa. Przez cały Adwent będziemy umieszczać medytacje do Ewangelii z dnia.

Medytacja na I Niedzielę Adwentu

Jezus powiedział do swoich uczniów: Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie. Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie! (Mk 13,33-37)

 

Czuwać oznacza, że w jakimkolwiek stanie będzie moje serce to ja i tak wpuszczę Jezusa do siebie. Nie schowam się za ścianą lęku i perfekcjonizmu.

Czuwać, to wzmacniać w sobie pewność, że Bóg nigdy się mną nie przerazi.

Czuwać, to zawsze czekać na Jego przyjście cokolwiek bym sam przeżywał i jakkolwiek bym się czuł.

Czuwać, to nie odganiać od siebie Jezusa obiecując Mu, że spotkam się z Nim jak się poprawię.

Nie czuwam, gdy sprawiam wrażenie tak zajętego życiem, żeby tylko nie zauważyć nienarzucającej się obecności Jezusa.

Nie czuwam, gdy wątpię w bezinteresowną miłość Boga.

Nie czuwam, gdy odreagowuję stres wchodząc w serię kompulsywnych zachowań.

Nie czuwam, gdy polepszam swój nastrój rezygnując z przeżycia autentyczności własnych, choć trudnych uczuć.

Przeciwieństwem czuwania jest udawanie kogoś, kim nie jesteśmy. Wówczas prawdę o nas samych usypiamy zamykając w najdalszym zakątku serca myśląc, że nawet Jezus nie powinien jej poznać, gdyż wydaję się nam, że jest zbyt trudna, wręcz przerażająca i nie do zaakceptowania.

A jednak On przychodzi z najdelikatniejszą miłością nie jako ten, który kontroluje i potępia, ale który pomaga i zbawia.

Jezus w tej przypowieści nie mówi: przychodzę zobaczyć, czy już zmieniłeś na lepsze swoje życie, ale – przychodzę, aby dać Ci wsparcie w tym, co pragniesz zmienić. Pragnie do Ciebie wejść i z największym wyczuciem budzić cię ze snu iluzji i zakłamania, abyś żył pełnią możliwości swojego serca.

Przychodzi i mówi: czuwaj, nie pozwól odebrać sobie wiary w to, że Bóg kocha cię takiego jakim jesteś, z całym twoim nieporządkiem życia. Ufaj, że Bóg przychodzi ze Swoim światłem, abyś razem z Jego miłością spojrzał na całe swoje życie, że nie ma w nim nic, czego nie zrozumie, gdy Mu to oddasz. Z Nim już nic tobie nie zagraża, nawet twój grzech z którym sobie nie radzisz.

Jezus chce spotkać się u ciebie z twoim smutkiem, bezradnością, bólem, lękiem, samotnością i zniechęceniem. Chce usiąść naprzeciw ciebie, aby spojrzeć ci prosto w oczy i skupić na tobie Swoją uwagę. Miłością, która akceptuje Ciebie ze wszystkim tym, z czym trudno jest ci sobie samemu poradzić. Pragnie przeniknąć mroki twojego wnętrza w którym zabijasz pamięć bolesnych przeżyć. Pragnie cię uzdrowić, abyś przestał się już bać własnej ciemności, abyś uwierzył, że z Nim ciemność nie będzie ciemna, a noc jak dzień zajaśnieje (Ps 139, 12).

Modlitwa

Dobry Jezu otwórz moje serce na Twoją obecność, gdy przychodzisz do mnie z czułą miłością uzdrawiać moje bolące miejsca. Potrzebuję Twojego światła łaski. Rozprosz moje ciemności lęku, bo nie chce się już bać.

Br. Piotr Wardawy OFMCap, duszpasterz OAT