Mały warsztat OAT – Nie daj sobie dołożyć

Mały warsztat OAT – Nie daj sobie dołożyć

Kim są ci, którzy ciągle nam dokładają do życia zbyt dużo nieskutecznych rad? W Ewangelii Jezus zarzuca uczonym w Piśmie, że nakładają na ludzi ciężary, których sami dźwigać nie chcą. A dzisiaj, często my wkładamy na innych to, czego nie potrafimy unieść. Joanna Graniger współpracująca i zaprzyjaźniona z OAT-em terapeutka podpowiada, jak nie dać sobie dołożyć.

Wydaje ci się, że musisz ze wszystkim radzić sobie sam, bo kiedy zaczynasz mówić o tym, co czujesz, czego potrzebujesz, jak jest Ci źle i z czym sobie nie radzisz, wszyscy mają dla ciebie jedynie „dobre wskazówki” pod tytułem: powinieneś, tak trzeba, to dla twojego dobra, musisz być silny, masz prawo do szczęścia, tylko ty możesz poradzić sobie z twoim problemem. A więc wstajesz rano i jak samotny żeglarz zmagasz się z przeciwnościami losu. Myślisz – jestem sam, ale przecież tak trzeba. Nakładasz zatem żelazny pancerz w przekonaniu, że wszystko zależy tylko od Ciebie. Układasz sobie strategię przetrwania i być może dzisiaj to będzie ten dzień, w którym zaatakujesz, bo ostatnimi czasy potrafiłeś tylko zamknąć się w sobie i żyć we własnym świecie jak nieudacznik. Czas coś zmienić.

Kto jest wokół ciebie, jakimi ludźmi się otaczasz? Kogo wybierasz sobie za przewodnika. Wielu potrafi tylko wygłaszać teorie psychologiczno – filozoficzne na temat „jak sobie radzić w życiu”, jednak nie próbuje zrozumieć istoty problemu, dotknąć twojej samotności, odrzucenia, utraty nadziei. Tu nie pomoże poradnik dobrego życia.

Tego rodzaju doradcami byli uczeni w Prawie, do których Jezus zwracał się w ostrych słowach: „I wam uczonym w Prawie, biada! Bo wkładacie na ludzi ciężary nie do uniesienia, a sami jednym palcem ciężarów tych nie dotykacie” (Łk 11,46). Surowo przestrzega tych, którzy pozbawieni są miłości, wrażliwości i troski o drugiego człowieka zakrywając się „prawem”.

Jezus chce ci powiedzieć, że jeśli uznasz, że ty sam musisz sobie radzić, bo inni tak uważają i oczekują tego od ciebie, skarzesz się na samotność i cierpienie, które niczemu nie służy. Jezus nie mówi „nie możesz być słaby”, ale „moc w słabości się doskonali”. To znaczy, uznaj, że nie ze wszystkim poradzisz sobie sam, że szukanie pomocy jest czymś naturalnym a co najważniejsze ogłoszenie własnej bezsilności oznacza dla ciebie tyle, co zaryzykowanie i zaufanie tym, którzy naprawdę chcą tobie pomóc. Przecież i Jezus potrzebował Szymona z Cyreny, upadając po raz drugi po krzyżem. Może warto się rozejrzeć za dobrym i mądrym wsparciem drugiego człowieka?

Jezus jak dobry Ojciec czeka byś Mu zaufał, oddał to wszystko, co jest trudne, co obciąża i nie pozwala poczuć się bezpiecznie. Ofiaruje ci pokój w sercu zamiast nienawiści, zdolność do kochania zamiast lęku przed odrzuceniem, prawo do bycia kochanym zamiast samotnej walki o przetrwanie. Zdecyduj sam.

Trzeba zaryzykować i wyjść, szukać pomocy tam, gdzie wiemy, że nie zostaniemy odrzuceni, ocenieni. Nikt nie jest samotną wyspą. Potrzebujemy innych, by stanąć na nogi, potrzebujemy usłyszeć, że czasem warto odpuścić, a czasem warto stanąć za czymś i bronić swego. Nie ma jednego rozwiązania. Chrystus upadł trzy razy. Ty też możesz upaść, pozwól sobie na to. Ważne jest nie to, który raz upadniesz, ale w jaki sposób wstaniesz i zrobisz kolejny krok. Zadbaj byś miał obok siebie ludzi, którym będziesz mógł zaufać i poczuć się bezpiecznie jak zagubione dziecko w ramionach dobrego Ojca.

Boże daj mi wiarę, że z Tobą mogę wszystko, bo jesteś dobrym Ojcem, do którego zawsze mogę przyjść. Siłę, bym wstał, kiedy upadnę. Odwagę, bym prosił, gdy się zagubię. Obecność drugiego człowieka, bym nie skazywał się na samotność. Wiarę w życie, a nie przetrwanie.