Medytacja na czwartek I tygodnia Adwentu

Medytacja na czwartek I tygodnia Adwentu

To, co On mówi, nie może być nieprawdą

Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony (Mt 7,24-25).

Czułość Jezusa w Jego przepowiadaniu przejawiała się także w niełatwych napomnieniach. Może dlatego, abym mógł je przyjąć i odnieść do swojego życia bez wmawiania sobie, iż „mnie to nie dotyczy”. W porównaniach Zbawiciela do świata przyrody oraz sytuacji życiowych odnajduję odniesienie do konkretnych wydarzeń mojego życia.

Dzisiaj widzę, że samo budowanie na piasku czy na skale zasadniczo niczym się nie różni. Ten sam projekt, pracę czy wykończenie łączy podobny wysiłek. Wiele cierpliwości i czułości poświęca budowniczy, aby w swoim domu czuć się dobrze. Towarzyszy mi to często, kiedy wznoszę własne domki życia – nie tylko z kart. Pokusa, aby dobrze się urządzić tam, gdzie żyję, nierzadko się odzywa. Mieć „swoje” domy, wydeptane drogi: znajomych, miejsca, pracę, spełnienie, nawet kontakt z własnym ciałem, emocjami, uczuciami.

Im trudniej przyjąć mi w życiu deszcz, potoki i wichry, które niszczą moje domy pozbawione fundamentu, tym bardziej Pan uwalnia mnie od przywiązania do tego, co ulotne, co wystarcza tylko na chwilę. Czułość Jezusa również dopuszcza takie sytuacje, abym zobaczył, czy zbawia mnie On, czy ja sam zbawiam siebie. Dziś w Ewangelii dostrzegam, że fundamentem dla mnie jest słuchanie Słowa Pana, które zawsze pozostaje aktualne, chociaż trwa tyle wieków.

Nie jest to dla mnie łatwe. Gdy zapominam o tym, wtedy to, co ludzkie i takie słabe, bierze górę. W konsekwencji wiąże się z cierpiętnictwem, dalekim od sensu cierpienia. Pan zadaje mi cierpienie z wielką czułością, ale nie chce mnie skrzywdzić. Dla mojego zbawienia On pragnie oczyścić ranę. Mimo że ona tak boli, wiem, że bez tego nie pójdę dalej.

Ruina mojego domu zbudowanego na piasku, kiedy patrzę na nią z boku, stanowi dla mnie rozczarowanie, rozgoryczenie, zmarnowanie wielu dóbr, siły, pracy. Jednak z pewnością jest to lepsze niż perspektywa, iż ten dom mógłby stać się miejscem mojej śmierci, jeżeli w porę bym nie zobaczył, że zbliża się niebezpieczeństwo.

Tak w moim życiu działa Bóg, który – dla mojego większego dobra – niszczy to, co nie ma Jego fundamentu. Burzy moje budowle postawione na piasku. Dzięki temu dziś mogę żyć tym życiem, które mi dał. Kiedyś usłyszałem słowa: „Czytaj Biblię, a unikniesz wielu rozczarowań” – faktycznie, to działa. Czułe i delikatne, aczkolwiek wymagające i niełatwe słowa Pana dają nadzieję i Jego niesamowitą bliskość.

Dobry Jezu, bądź ze mną, gdy burzy się mój świat, gdy sypie się moje życie.

br. Piotr Hejno OFMCap, Bydgoszcz