Medytacja na czwartek III tygodnia Wielkiego Postu

Medytacja na czwartek III tygodnia Wielkiego Postu

Z Tobą

[…] domagali się od Niego znaku z nieba (Łk 11,16).

Gdy byłam dzieckiem, moja mama alkoholiczka zawsze podważała to, co mam do powiedzenia, umniejszała moje sukcesy, wzmacniała porażki. Nieważne, o co chodziło. Żadne moje argumenty, wyjaśnienia ani fakty nie przemawiały do niej. Właściwie byłam na pozycji przegranej. Nie odpuszczałam, szukałam sposobu, jak ją zjednać. Notorycznie przegrywałam. To odbierało mi pewność siebie. Traciłam przekonanie, co jest prawdą; w innych widziałam zagrożenie. Przyjęłam prawdę dorosłych. Zanegowałam wewnętrzny głos, przestałam go słuchać. Obrałam pozycję obserwatora, krytyka. Nie dopuszczałam własnych myśli do siebie. Przestałam szukać prawdy, pytać, gdzie jesteś, Panie. Nie widziałam już znaków Twojej obecności.

Wydawało się, że już tak zostanie. Nikt i nic nie jest w stanie zagłuszyć Twego głosu we mnie. Przestałeś mówić przez ludzi, oni bowiem w moich oczach zawiedli. Dałeś mi pasje, które nadawały mojemu życiu sens. Sport, który nauczył mnie, że w życiu są wzloty i upadki, równie ważne i rozwijające. Dałeś mi książki, które wprowadziły mnie w świat obrazów, symboli i dźwięków. Dzięki temu układałam swój wewnętrzny świat na nowo. Uzdrawiałeś. Przyszły radość, spokój i zadowolenie.

[…] «Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje […] (Łk 11,17).

Moje królestwo to świat myśli, utartych schematów na temat siebie, świata i innych. Nieraz staję przeciwko sobie. Z łatwością obrażam samą siebie, obniżam poczucie własnej wartości.  Nie chcę brać odpowiedzialności za bałagan, który robię, więc zaczynam czuć smutek, złość i niezadowolenie. Rozkręcam schemat moich myśli i nawet nie wiem, kiedy pytam, po co mi takie życie. Na kogo zrzucić odpowiedzialność? Na Ciebie, bo wiem, że wszystko przyjmiesz, skoro umarłeś za mnie na krzyżu. Tylko czy ja rozumiem, co uczyniłeś dla mnie? Z pewnością nie odrobiłam dobrze pracy domowej. Budzi się jednak we mnie nadzieja. To czas na otwarcie oczu, uszu i serca. Nie chcę siedzieć w postawie narzekania, niezadowolenia i oceniania.

Wielki Post to dla mnie nowy czas, by stanąć w prawdzie i zadać sobie pytanie, po czyjej stronie się opowiadam. Stając przeciw sobie, staję przeciw Tobie, Jezu. Szukam wówczas kompromisów, ulg, ułatwień; jakże to ludzkie. Jeszcze sporo mam do zrobienia – w moim przekonaniu brzmi to optymistycznie. Zatem co mnie czeka? Odkrywanie i doświadczanie Twojej miłości w drobnych rzeczach, zauważanie Ciebie w innych, doświadczanie Twojego przebaczenia. Potrzebuję Twojego uzdrowienia, Jezu, jeśli tylko chcesz.

Pomóż mi, Panie, nie być jedynie obserwatorem życia. Pozwól mi czuć Ciebie w pełni, doświadczać Ciebie całą sobą, bym mogła wraz z Tobą zmartwychwstać i doświadczyć radości Wielkiej Nocy.   

Joanna Graniger