Medytacja na czwartek IV tyg. Wielkiego Postu

Medytacja na czwartek IV tyg. Wielkiego Postu

Po swojemu

Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest życie wieczne: to one właśnie dają o Mnie świadectwo. A przecież nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie. Nie odbieram chwały od ludzi, ale wiem o was, że nie macie w sobie miłości Boga (J 5,39-42).

Słowo Boże wzbudziło w moim sercu dużo lęku, obawę, przerażenie, nawet chęć ucieczki. Im częściej o nim myślałam, czytałam je i podejmowałam próby wprowadzenia go w moje życie, spotykałam się z niechęcią i odrazą. Już byłam skłonna zrezygnować, wycofać się i powiedzieć stanowczo „nie” słowu Pana. Wówczas przyszło pragnienie wejścia w głąb i zrozumienie, skąd tyle we mnie lęku.

Już na samym początku Pan daje mi odpowiedź w słowach: „Ja nie zważam na świadectwo człowieka […]” (J 5,34). Drugi człowiek jest dla mnie świadectwem, autorytetem, doradcą i dobrą duszą. Zależy mi w dużym stopniu na uznaniu, podziwianiu i wychwalaniu dobra, które czynię. Chcę być piękna, mądra i wartościowa. Czy to jest prawdziwe? Jeśli tak, skąd tyle lęku, skąd taka ciemność i pustka? Przecież nikt mnie tak dobrze nie zna i nie wie, jakie jest prawdziwie moje serce. Żyję po swojemu, czyli ułudą, powierzchownym uznaniem i zmiennym zdaniem innych.

Dalej Pan w swym słowie mówi: „nie macie w sobie miłości Bożej” (J 5,42). Ogromny smutek i dotkliwy ból pojawiły się w moim sercu. Bez miłości umieram, odczuwam ciemność, pustkę i przerażenie. Mój świadomy grzech sprawia, że wybieram życie po swojemu, a nie to zgodne z wolą Bożą. Dzisiaj wyraźnie i stanowczo mówię „nie” wszystkiemu, co rodzi we mnie lęk, strach i przerażenie. Pragnę na nowo oddać życie Jezusowi, ponieważ tylko On mnie zna i pragnie dla mnie szczęścia.

Jezu cichy i pokornego serca, uczyń serce moje według serca Twego.

Anna Meksuła