Medytacja na czwartek V tygodnia Wielkiego Postu

Medytacja na czwartek V tygodnia Wielkiego Postu

Nie znam Boga! 

[…] wy mówicie: «Jest naszym Bogiem», ale wy Go nie znacie […] (J 8,54-55).

Po kilkunastu latach przeżytych w zakonie nadszedł czas wielkich rozczarowań i wielkiego gniewu. Byłem zły na braci, na siebie i oczywiście na Niego.

Czterdzieści dni pustyni, czyli Wielki Post. Niektórym Bóg pozwala przeżyć ten czas trochę dłużej. Okazałem się jednym z tych wybrańców. Pięć lat spędzonych we Włoszech było okresem posuchy duchowej. Bóg, który się troszczył, w końcu zapomniał. Przestał odpowiadać, dawać znaki życia, a ja Go coraz bardziej potrzebowałem.

Stał się Bogiem, który nie widzi, nie słyszy i nie rozumie. Gdyby Go nie było, przynajmniej nie byłbym na Niego taki zły. A tak było jeszcze trudniej. Powiedziałeś: «Jeśli kto zachowa moją naukę, nie zazna śmierci na wieki» (J 8,52) i dlatego spodziewałem się najgorszego. Gdy Ty odwróciłeś się ode mnie, ja odpowiedziałem tak samo. To nie mogło skończyć się dobrze…

Po latach, podczas rekolekcji ze słowem Bożym znów wyraźnie usłyszałem Twój głos: «Pamiętaj na wszystkie drogi, którymi cię prowadził Pan, Bóg twój, przez te czterdzieści lat na pustyni, aby cię utrapić, wypróbować i poznać, co jest w twym sercu; czy strzeżesz Jego nakazu, czy też nie. Utrapił cię, dał ci odczuć głód […], bo chciał ci dać poznać, że nie samym tylko chlebem żyje człowiek, ale człowiek żyje wszystkim, co pochodzi z ust Pana» (Pwt 8,2-3). Pojawiły się silne emocje. Wcześniej nigdy im nie ulegałem, zwłaszcza przy lekturze Pisma. Nawet nie wiedziałem, jak to działa. Nie wiedziałem, choć tyle czasu Ci służyłem.

Kilka godzin dziennie czytam Twoje słowo i rozważam je. Ono leczy moje rany i przywraca mi życie. Dzisiaj powiedziałeś: «Ja Go znam i słowa Jego zachowuję» (J 8,55). Teraz czuję wielką radość i wdzięczność, że mogę te słowa wymawiać wraz z Tobą.

Boże, proszę Cię o wierność w słuchaniu Twego głosu. O otwarte uszy na Twe słowa ukryte w codzienności: w ludzkiej mowie, w różnych zdarzeniach, w przyrodzie, która teraz budzi się do życia. Przede wszystkim proszę, abym zawsze słyszał Cię w Twoich własnych słowach, jakie do mnie co dnia kierujesz.

br. Tomasz Gawroński