Medytacja na II niedzielę Wielkiego Postu

Medytacja na II niedzielę Wielkiego Postu

Lśniąca biel

[…] zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe, tak jak żaden na ziemi folusznik wybielić nie zdoła (Mk 9,2-3).

Najlepsze spotkania to nie te, na których gromadzą się tłumy, ale te, podczas których otaczają mnie ludzie, których wybrałem, z którymi pragnę spędzać czas. Właśnie w takim gronie czuję się swobodnie, wyrażam swoje uczucia i myśli. Nieważna jest liczba osób – dwadzieścia czy tylko dwie. Taka obecność sprawia, iż czas płynie szybko, daje radość oraz poczucie pełni i sensu.

Jezus zaprasza mnie dzisiaj na takie spotkanie. Nie gdzieś w tłumie, przy spektakularnych cudach i wielkich słowach. Zaprasza mnie na górę, osobno. Chce spotkać mnie osobiście, nasycić moje serce swoją obecnością, abym mógł być Jego szczególnym gościem. Mimo iż wyprowadza mnie na wysoką górę, miejsce raczej samotne, okazuje się ono doskonałe do wspólnego przebywania. W mojej codzienności, w dolinie, wydarza się czasem tak wiele, że jakoś nie potrafię spotkać się z Bogiem, z drugim człowiekiem i z samym sobą. Moje prozaiczne, małe rzeczy i relacje, które nie prowadzą mnie do prawdziwego spotkania, ale wmawiają mi, że już jestem zaspokojony. Kiedy jednak wygrywam walkę, aby udać się na miejsce osobne, aby spotkać się w gronie wybranym przez Niego, ożywa we mnie to, co wcześniej wydawało się umarłe.

Dziś widzę Boga, który pragnie ze mną być. Chce się spotkać, aby ożywić to, co martwe, aby – przemieniając siebie wobec mnie – pokazać, iż tylko słuchanie Jego Słowa napełni moje serce prawdziwą Obecnością. Ona przenika najskrytsze i najciemniejsze strony mojego życia. Lśniąca biel szat Jezusa to brama do spotkania, obecności i wpatrywania się w przepiękne oblicze, do którego nie mają dostępu nawet aniołowie. Lśniąca biel to próba opisania tego, czego ani oko nie widziało, ani rozum ludzki pojąć nie zdoła. To zaś przygotowane jest dla tych, którzy Go miłują.

Dziś dziękuję Ci, mój Panie, że zapraszasz mnie do bardzo osobistej relacji. Wiem, że odpowiadając miłością na Twoją Miłość, nie stracę niczego, co dla mnie konieczne. Zyskam natomiast powolną, choć konkretną przemianę mojego serca, która będzie prowadzić mnie do wybielenia moich brudnych szat, aby mogły stać się lśniąco białe. Choć wiem, Jezu, że zszedłszy z Góry Przemienienia, udajesz się teraz na inną górę, gdzie biel Twoich szat naznaczy czerwień zbawiennej krwi.

br. Sebastian Piasek