Medytacja na IV niedzielę Adwentu, Wigilię Narodzenia Pańskiego

Medytacja na IV niedzielę Adwentu, Wigilię Narodzenia Pańskiego

Przyjęcie poszerza serce

W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida, a Dziewicy było na imię  Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: «Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona  jesteś między niewiastami» (Łk 1,26-28).

Boże Narodzenie – święto naszego człowieczeństwa. Bóg stał się człowiekiem. Rozpoczynam moją medytację z ogromną wdzięcznością w sercu za to, że jestem, że mogę kochać, po prostu być. To słowo porusza wiele obszarów mojego serca. Ewangelia o Matce, o najpiękniejszej z kobiet, ale i o tęsknotach mojego serca, o tym, co Bóg włożył w moje kobiece serce.

Bóg przychodzi do mojego domu, do mojej codzienności. Jego przyjazna obecność napełnia mnie radością. Chcę być w Jego obecności, ponieważ ona daje mi poczucie pełni, uszczęśliwia mnie. W moim domu nie wszystko jest w porządku, ale pragnę zrobić Mu miejsce i przyjąć Go w prostocie. W moim domu On sam chce mi powiedzieć coś bardzo ważnego. Przyszedł trochę nieoczekiwanie, może ja sama nie jestem gotowa na to spotkanie, ale On puka dzisiaj i chce, abym przyjęła Go właśnie w tej chwili. Przyjąć Boga, przyjąć Jego Słowo, przyjąć drugiego człowieka zupełnie innego ode mnie. Słowo «przyjąć» brzmi w moim sercu jak piękna melodia, jak zaproszenie do czegoś bardzo ważnego. Pan Bóg zaprasza mnie do przyjmowania, a ja zawsze myślałam, że do dawania. To Słowo zmienia całą perspektywę patrzenia na życie. Przyjęcie daje życie, przyjęcie pozwala rozwijać się  życiu, przyjęcie ubogaca, przyjęcie daje wolność, przyjęcie, przyjęcie… Przyjęcie to coś, za czym tęskni również moje serce. Chcę być przyjęta taka, jaka jestem – bez upiększania, bez zasługiwania.

Maryja przyjęła Słowo i stała się matką. Przyjęła nowe życie, Jej serce poszerzyło się. W tej chwili odczuwam brak macierzyństwa fizycznego. Jest to pewnego rodzaju strata, może moje ubóstwo. Paradoksalnie odczuwam, że jest to moje pierwsze powołanie. Pan Bóg mnie powołuje do bycia matką.

 Dziękuję, Panie, że jesteś w moich paradoksach.

s. Anna Szaniawska