Medytacja na IV niedzielę Adwentu

Medytacja na IV niedzielę Adwentu

Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. (Łk 1,41-44)

Dzisiejszy fragment Ewangelii chyba każdemu znany jest prawie na pamięć. Maryja, pośpiech, góry, Elżbieta i wszechobecna radość. Radość, której tak mi często brakuje. Tej radości dnia codziennego. Tego dźwięku słów pozdrowienia, które dadzą radość. Spowodują, że wewnętrzny człowiek zapragnie tańczyć tak jak mały Jan Chrzciciel w łonie swojej matki, Elżbiety. Dzisiejsze Słowo pobudza do refleksji nad tym co jest moim głosicielem Dobrej Nowiny. Kogo słucham, że nie ma we mnie codziennego pragnienia tańcowania. Nie mówiąc już o realizacji tego pragnienia.

Elżbieta słyszy słowa pozdrowienia od Maryi, tej która ma w sobie Słowo, które stało się Ciałem. Ma w sobie Dobrą Nowinę i z tym darem przychodzi do Elżbiety. Przynosi pozdrowienie. Według tradycji żydowskiej pozdrowienie jest związane z darem pokoju. Pokój porządkuje moje serce. Oddziela dobro od zła. Ostatecznie zaprowadza pokój w moim sercu.

Dziś zastanawiam się nad tym kto lub co jest moją życiową dobra Nowiną. Czym wypełniam moje serce? Z kim się spotykam? Kogo słucham? Co czytam i oglądam? Skoro moje serce ogarnięte jest niepokojem i wypełnione smutkiem to może obracać się w toksycznym środowisku? Może jestem karmiony zbyt dużą ilością trucicielskiej nowiny? Kogo przyjmuję do swego domu jakim jest moje życie? Kto w nim gości? Dzisiejsze Słowo  stawia mi wiele pytań. Pytania nie przerażają jednak ale dają poczucie życia.

Dziś Pan daje mi ogromne poczucie wolności w tym Słowie. Przychodzi do mnie takiego jakim jestem i zaprasza do wspólnej radości z tego, co jest moim życiem. ON przychodzi do mnie. Nie gardzi moim życiem, tym kim jestem, nie odrzuca ale przychodzi i zaprasza do wspólnej drogi ku wolności. Tej prawdziwej. Wolności serca, ciała i umysłu. Wolności słowa i czynu. Wolność staje się darem Pana. Dzisiejsza Ewangelia także uświadamia mi, aby relacje z Panem budować nie na mojej wierności ale na wierności jaką Pan ma względem mnie. Moja wierność jest krucha jego natomiast solidna jak skała. To jest prawdziwa Dobra Nowina!

Modlitwa
Panie Jezu daj mi taką wolność serca i pogodę ducha, abym potrafił przyjmować Ciebie, drugiego człowieka i siebie takimi jacy jesteśmy. Nade wszystko obdarz mnie prawdziwym pokojem serca. Amen

Br. Marcin Radomski OFMCap