Medytacja na IV niedzielę Wielkiego Postu

Medytacja na IV niedzielę Wielkiego Postu

Gra o mnie

Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego (J 3,17-19).

Być może ten tytuł nie pasuje do rozważań nad Słowem Bożym. Jednakże czasem tak się czuję, jakby ktoś prowadził ze mną grę. Pan Bóg? Czy On gra ze mną o życie? Najpierw powołuje mnie do istnienia, potem wystawia zgłodniałym pokusom na żer, aby w końcu ogłosić wynik 1–0 dla Niego. A może gier jest więcej?

Przykładowo, gra w «miłość». Zaczyna się od tego, że Bóg mówi do mnie, że jest Miłością, że mnie kocha i z miłości poświęcił dla mnie swojego jedynego Syna, który – gdy zobaczył moje słabe wyniki – przyszedł na ziemię, aby pokazać, jak się walczy z własnymi ograniczeniami. Ta gra weryfikuje, czy zdołam się odwdzięczyć, czy wykażę taką wspaniałomyślność jak On, aby stracić swoje życie i jeszcze oddać je w ręce innych. Co ważne, owo granie stawia warunek, że skoro On tak bardzo mnie ukochał, to nie wypada, abym nie podjął tej rozgrywki. W innym wypadku po prostu wypadam z rozdania. Ostatecznie.

Podobnych gier jest cała masa. W swej różnorodności układają się w bogatą bibliotekę, która uwidocznia doświadczenie człowieka. Wykazują jedną wspólną cechę – stawką zawsze jest życie albo śmierć, zbawienie albo potępienie. Tajemniczy autor tych rozgrywek nie ujawnia swojej tożsamości. Tylko czasem objawia się, przyjmując różne role; nawet przedstawia się tak, jakby był Bogiem. Bywa, że tak logicznie to uzasadnia, że naprawdę trudno nie przyznać mu racji.

Pozostaje jedno «ale». Prawdziwy Bóg mówi o sobie, że nie przyszedł na świat po to, aby świat potępić, tylko zbawić. On nie prowadzi ze mną gry w zbawienie i potępienie. Zaprasza mnie do jednego – abym Mu uwierzył i zakosztował zbawienia.

Kochany Jezu, obroń mnie przed pokusą wejścia w grę ze złym duchem i napełnij mnie łaską wiary, że już jestem zbawiony.

br. Piotr Wardawy