Medytacja na piątek II tygodnia Wielkiego Postu

Medytacja na piątek II tygodnia Wielkiego Postu

Obecny – ale jak?

Był pewien Gospodarz […] (Mt 21,33).

Jakość mojego życia w znacznym stopniu zależy od mojej interpretacji tego, co spotyka mnie w codzienności. To jest pewne. Jednak nie wszystko w takim samym stopniu mnie «dotyka». Przecież nie na każda osoba, nie każde zdarzenie czy rzecz odgrywa w moim życiu jakąś istotną rolę. Dlatego przede wszystkim ta rola jest przedmiotem automatycznie pojawiającej się w moich myślach interpretacji. Tę natomiast wywołuje pytanie: Jaką rolę odgrywają w moim życiu ludzie, Pan Bóg, ja sam? Jaką rolę odgrywają wydarzenia, osiągnięcia, porażki czy otaczający mnie świat? Wbrew pozorom takie próby dokonania oceny wcale nie są dziełem przypadku ani zaistniałych okoliczności. Niewiele mają one w sobie z piękna spontaniczności, chociaż często się pod nią podszywają. Daleko im również do mądrości intuicyjnego poznania i działania, choć i jej znamiona zdają się posiadać. Zwodzi też przekonanie, że ich słuszność potwierdza tzw. «pokój serca». Zatem jak interpretuję rzeczywistość?

Jeśli tylko jestem gotów uczciwie przyjrzeć się automatyzmowi pojawiających się w moich myślach ocen, osądów, poglądów, odkrywam ze zdumieniem ich schematyczność, sztywność, skłonność do dużych uproszczeń, czyli przekłamań. Przypowieść Jezusa z dzisiejszej liturgii słowa demaskuje tę prawidłowość ze zdumiewającą trafnością. Samorzutnie bowiem pojawia się we mnie ocena tego, jak Bóg-Gospodarz uobecnia się w życiu ukazanych w niej grup osób. Przecież każda z nich symbolicznie reprezentuje jakąś cząstkę mojego serca. Zalękniony rolnik postrzega obecność Boga jako zagrożenie. Im Bóg mocniej się uobecnia i zbliża, tym realniejsza staje się wizja utraty czegoś lub kogoś dla mnie bardzo ważnego. Zniewolony sługa bezwiednie kojarzy obecność Boga z przymusem wypełniania Jego woli, Jego misji, Jego planów, a nie własnych. Winnica – ofiara losu – to symbol życia przeżywanego z poczuciem, że ono nie jest moje. Ono, zgodnie z prawem miłości bliźniego, może należeć tylko do innych osób. Prawo do niego, do jego owoców, ma albo Bóg, albo tzw. bliźni, ale nigdy ja sam. Oceniana w ten sposób obecność Boga równa się tutaj mojemu nieistnieniu.

Tak przypowieść Jezusa interpretuje mój automatycznie włączający się schemat, a jaka jest prawda? Prawda to owoc wielkiego wysiłku. Zmaganie się «automatu» ze świadomym poszukiwaniem. To oddzielanie rzeczywistości od fikcji, które lęk ze sobą «skleił» i uczynił chaosem. Twórcza współpraca woli i świadomości pozwala nie tylko prawdę odkryć, ale również w nią uwierzyć. Czyni mnie to zdolnym do zauważenia, jak wielką rolę może odegrać w moim życiu postawa Syna, który głęboko rozumie intencje Ojca. Ojciec nie rezygnuje z bycia obecnym przy rolnikach, sługach czy winnicy, chociaż ci symboliczni reprezentanci moich lęków Jego obecność interpretują fałszywie, przypisując Mu wyłącznie zło. Syn jest jedno z Ojcem (por. J 10,30) i bardzo pragnie, abym i ja – zlepek rolnika, sługi i winnicy – przekonał się, że Jego obecność oznacza bezpieczeństwo, wolność, bogactwo życia.

Jezu, nie pozwól, aby mój lęk odebrał mi pragnienie udziału w królestwie Bożym. Spraw, abym obecność i bliskość Ojca przeżywał tak, jak Ty je przeżywasz.

br. Michał Deja OFMCap