Medytacja na piątek III tygodnia Adwentu

Medytacja na piątek III tygodnia Adwentu

Jestem prawdziwym człowiekiem

Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy; potem wróciła do domu (Łk 1,56).

Gdy czytałem dzisiejszą Ewangelię, moje myśli skierowały się w stronę ostatniego zdania: Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy […] (Łk 1,56). Cały tekst mówi o radości Miriam i o Jej wdzięczności względem Pana.Owocem tego jest «pozostanie». Przypomina mi się inny fragment z Nowego Testamentu – ustęp z Dziejów Apostolskich opisujący rozbitków na Malcie, kiedy to łódź miotana falami ostatecznie, w przedniej części, jak zanotował Apostoł, pozostała niewzruszona (zob. Dz 27,41b). Dzięki temu wszyscy ocaleli. Jestem stworzony do bliskości, do więzi z Bogiem, z drugim człowiekiem i z samym sobą. W tej przestrzeni chciałbym pozostać. To moja zbawcza przestrzeń – przestrzeń bliskości.

Charakterystyczne jest to, że Maryja pozostała u Elżbiety przez trzy miesiące. Liczba „trzy” ma ciekawe znaczenie w języku biblijnym. Oznacza swoiste połączenie początku, środka i końca. Jest wyrazem bycia „tu i teraz”. Liczba ta wskazuje na całość, na pełnię jakiegoś czynu. Nie przewiduje miejsca na dodatki. Nie wybrzmiewa w niej żadne „ale”. Dzięki tej Ewangelii odkrywam, że obecność Boga to nie sentyment historii ani pragnienie jutra. To moje pozostanie w tym, co jest teraz. Maryja przygotowuje się do drogi, pozostając we własnym sercu, blisko siebie. Przecież gdy zaczyna śpiewać Magnificat, woła: «Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój […]» (Łk 1,46n). Maryja w centrum uwagi stawia samą siebie – osobiste doświadczenie Boga i radość z tego powodu. Miriam wielbi Pana sercem i duszą. To bardzo intymne wyznanie kobiety. Doświadcza Boga w niezwykłej bliskości – zarówno fizycznej, jak i duchowej.

Dzisiejsze Słowo na nowo rozbudza we mnie tęsknotę za prawdziwymi, bliskimi relacjami z Bogiem i z człowiekiem. Odczuwam radość, że jestem zdolny do odczuwania takiej tęsknoty. Mam takie pragnienie. Kiedy pragnę jeść czy pić, to znaczy, że żyję. Kiedy pragnę bliskości Boga, człowieka i samego siebie, to znaczy, że jestem prawdziwym człowiekiem.

Boże, dziękuję Ci za to moje pragnienie. Z jednej strony tak oczywiste i proste, ale z drugiej dające mi sens mojego życia tu i teraz. Panie, niech to pragnienie trwa i się realizuje!

Marcin Radomski OFMCap