Medytacja na piątek IV tygodnia Wielkiego Postu

Medytacja na piątek IV tygodnia Wielkiego Postu

Chińskie fabryki

«I Mnie znacie, i wiecie, skąd jestem. Ja jednak nie przyszedłem sam od siebie; lecz prawdziwy jest tylko Ten, który Mnie posłał, którego wy nie znacie. Ja Go znam, bo od Niego jestem i On Mnie posłał» (J 7,28-29).

Byłam dziś na mityngu. Poruszyły mnie łzy Al-Anonki. Odczułam złość. Długo też tak tkwiłam, aż mnie wzdryga na takie wspomnienia. Jak wiele nie widziałam. Jakie złudne nadzieje żywiłam, że dam radę, że u mnie będzie inaczej!

Czytam kolejny raz dzisiejszą Ewangelię. Co chcesz mi powiedzieć, Panie? «[…] nie przyszedłem sam od siebie […]» (J 7,28). Piękny kierunek. Cieszę się, że w końcu uznałam go w sercu. Wspominam, jak bardzo chciałam po swojemu, bo przecież już wiem. Na szczęście ulga poznania jest chwilowa. A Ty wskazujesz dalej, głębiej, sięgasz do prawdy. Wyczerpałam swoje cudowne pomysły, poturbowałam siebie i bliskich, aż przyszła bezsilność. Brak sił, nawet fizycznych. Chyba musiałam doświadczyć takiego bólu – bólu odrzucenia – aby w końcu przyjąć Ciebie, doświadczyć Twojej kojącej obecności, aby odpuścić i zaufać. Podjęłam najtrudniejszą decyzję w życiu. Jak to możliwe? Nie wiem. Wchodzę w śmierć, która obnaża mnie ze wszystkich moich lęków. Umysł produkuje jak chińskie fabryki najkoszmarniejsze wizje przyszłości. Jednak one nie są już moją tożsamością. Lęki będą się pojawiać, nie mam przycisku «reset»… Mimo to ufam, ponieważ On jest i był zawsze.

W tym fragmencie Ewangelii Jezus chodzi swoimi drogami – raz jawnie, raz w ukryciu. Czy bał się oceny, ataków lub odrzucenia? Po ludzku może tak, ale zawsze wskazywał na Tego, który Go posłał. Wiernie ufał Jemu. Tak bardzo boję się oceny, odrzucenia przez rodzinę. Czy zrozumie i będzie wspierać? A Kościół? Czy mnie wykluczy, skoro nie dałam rady? Pędząca taśma fabryczna… Jednak ja już stoję obok.

Jezu, dziękuję Ci, że moją prawdziwą tożsamością nie jest bycie ofiarą, katem czy ratownikiem, DDA czy Al-Anon… Nie jestem swoimi myślami ani uczuciami. Jestem «istotą duchową doświadczającą człowieczeństwa». I nic mi nie potrzeba, bo JESTEŚ.

Katarzyna Prusiecka