Medytacja na piątek V tygodnia Wielkiego Postu

Medytacja na piątek V tygodnia Wielkiego Postu

Jestem Bogiem

Odpowiedział im Jezus: «Czyż nie napisano w waszym Prawie: Ja rzekłem: Bogami jesteście?» (J 10,34).

Kolejny dzień. Z trudem podnoszę się z łóżka. Wewnętrznie liczę na to, że ktoś odwoła zajęcia i będę mogła się zabunkrować w pokoju. Uciec, żeby nikt mnie nie widział i niczego ode mnie nie chciał. Patrzę w lustro i widzę tam kogoś, kto jest wykończony. Wykończony walką z samym sobą, ze swoimi wadami i słabościami, z historią swojego życia. Jednak wiem, że muszę walczyć, bo grzeczne dziewczynki się nie poddają i nie okazują słabości. Nakładam makijaż i kolejny raz, niczym Syzyf, pcham samotnie swój kamień. Pod koniec dnia spoglądam na niego w dole, gdyż znów go nie wniosłam.

W moim wnętrzu żyją zaślepieni nienawiścią Żydzi. Codziennie biorą kamienie i chcą zabić we mnie to, co dał mi Bóg. Obrzucają mnie lękiem, wyzwiskami, że mi się nie uda, że jestem gorsza, słabsza, brzydsza, grubsza, niegodna miłości. Wmawiają mi, że to dla mojego dobra, żeby mnie chronić przed tym złym, okrutnym światem. Chcą zabić prawdę o mnie, o mojej tożsamości. Kim jestem? Święty Franciszek powiedział, że „jesteśmy tylko tym, czym jesteśmy w oczach Bożych i niczym więcej”. Kim jestem w Jego oczach?

Jezus mówi: «Bogami jesteście» (por. J 10,34). Staje naprzeciw moich wewnętrznych oskarżycieli i mówi im: «Dość. Ona jest moją córką, o którą dbam, walczę, którą kocham i której nigdy nie zostawię». On chce mnie uchronić przed kamieniami rzucanymi w moją stronę. Sam stanął przede mną i przyjął na siebie wszystkie oskarżenia, uderzenia, obelgi, kłamstwa, razy. Zasłonił mnie – rozłożył ręce i powiedział «Rzucajcie we Mnie». Słyszałam to tysiąc razy: «Jezus umarł za ciebie na krzyżu, z miłości, bo chciał, abyś ty żyła». Dlaczego Mu nie wierzę? Bo Go nie znam. Nie ufa się komuś, kogo się nie zna. A On cierpliwie, dzień po dniu pokazuje mi, jaki jest naprawdę, jaki naprawdę jest Bóg. Jest Tatą dobrym, mądrym, silnym, odpowiedzialnym, troskliwym, wszechmocnym, zaradnym, miłosiernym i cierpliwym. Czeka na mnie, aż przyjdę do Niego i nareszcie powiem: «Jestem słaba, pomóż mi». Nie chce niczego więcej, bo i tak wie, że ja nic nie mam. Chce, żebym oddała Jemu tylko to, co mam. Tym, co mam, jest słabość.

Jezu, który umarłeś za mnie na krzyżu, aby odnowić we mnie obraz dziecka Bożego, uzdrów mnie z fałszywego spojrzenia na siebie, abym dostrzegała i dziękowała za to, jak cudownie mnie stworzyłeś i jak godne podziwu są Twoje dzieła (por. Ps 139,14). Amen.

Małgorzata Hutek