Medytacja na poniedziałek III tyg. Adwentu

Medytacja na poniedziałek III tyg. Adwentu

«Ja też zadam wam jedno pytanie; jeśli odpowiecie Mi na nie, i Ja powiem wam». […] Odpowiedzieli […] Jezusowi: «Nie wiemy» (Mt 21,24.27a).

Mogłoby się wydawać, że ten, kto zadaje pytanie, w swoim zamyśle poszukuje prawdy. Tak być powinno. Jednak zarówno dzisiejsza Ewangelia, jak i nasze życiowe doświadczenia pokazują inny cel stawiania rozmówcy pytań – utwierdzenie się we własnym przekonaniu, dociekanie swoich racji czy nawet jakąś formę manipulacji.

Jezus jawi się jako Osoba szczególnie wyczulona na fałsz. W Jego postawie wobec ludzi, których spotykał podczas publicznej działalności, porusza mnie fakt, że nigdy nie potępił grzesznika, który stawał przed Nim w prawdzie, nawet za najgorsze nieprawości. Zawsze jednak piętnował fałsz i obłudę faryzeuszów. Jezus upomina się o prawdę. Kto stawia pytania, a nie pozwala być pytanym, w rzeczywistości nie chce znać odpowiedzi. Bóg chce nas pytać, ale nie jako surowy sędzia, lecz pełen miłości, delikatności i troski Ojciec – Stworzyciel.

Rozmowa, którą opisuje święty Mateusz, dotyczy znamiennego tematu – chrztu, który w swej symbolice jawi się jako źródło nowego życia w Chrystusie. Rozmawiając o źródle, dialogujący mają szansę spotkać się w kluczowym dla obu stron temacie. Jednakże tak się nie dzieje. Takie etapy nie są obce i nam. Najpierw pytamy Boga o źródło naszych grzechów, trosk, lęków, ograniczeń, zdarzeń. Pytamy, nie pozwalając być zapytanymi. Te ucieczki nie pozostają bez konsekwencji dla nas. Wprowadzają nas w etap jakiegoś „zakorkowania”, przez które nie możemy pójść dalej czy głębiej w naszym rozwoju. Nie dajemy Duchowi Świętemu szansy, by przemieniał nasz chaos w ład. Jak pierwsi rodzice wolimy uciec, ponieważ odkrywamy, że jesteśmy nadzy. A Bóg nieustannie idzie przez historię naszego życia i nie ustaje w zadawaniu nam najważniejszego pytania: „Gdzie jesteś?”.

 Jezu, Prawdo Odwieczna, uczyń me serce otwartym na Twoje pytania.

 s. Maria Santus