Medytacja na poniedziałek IV tyg. Adwentu

Medytacja na poniedziałek IV tyg. Adwentu

[…] anioł rzekł do niego: «Nie bój się Zachariaszu! Twoja prośba została wysłuchana: żona twoja Elżbieta urodzi ci syna, któremu nadasz imię Jan. Będzie to dla ciebie radość i wesele; i wielu z jego narodzenia cieszyć się będzie. Będzie bowiem wielki w oczach Pana; wina i sycery pić nie będzie i już w łonie matki napełniony będzie Duchem Świętym (Łk 1,13-15).

Ewangelia jest na tyle długa, że zaczynam czuć znudzenie i zniecierpliwienie. Już do mnie nie przemawia tak szybko, tyle razy ją słyszałam. Czuję bezsilność i rezygnację na samym początku. I to jest to! Wieloletnie czekanie Zachariasza na odpowiedź Boga! Przestraszył się, może już zapomniał o tej prośbie i nie spodziewał się, że Bóg mu jeszcze odpowie?

Przypominam sobie wszystkie prośby i pragnienia, które – wśród tych wysłuchanych – wydają mi się bezsensownym wołaniem od lat. Po takim czasie jestem już zmęczona, czuję zwątpienie i znudzenie. Mam poczucie, że w pewnych sferach mojego życia Bóg pozostaje głuchy i odległy. Nie okazuje zainteresowania, może nawet to jakaś złośliwość z Jego strony! Ogromna próba wiary.

Wsłuchuję się w siebie i spokojnie pytam, co Słowo jeszcze chce mi powiedzieć. Patrzę na minione doświadczenia i mam poczucie, że w tej pozornej głuchocie Boga zawiera się jakieś przesłanie. Może On chce, żeby te pustki w moim sercu, te obszary głuchej ciszy pozostały jeszcze pustynią. Może mam usłyszeć tam jeszcze ów „głos wołającego na pustyni”. Może mam zatęsknić za Tym Głosem?

Oczekiwanie Zachariasza mówi mi też, że niektóre pragnienia, prośby i tęsknoty tylko Bóg może zaspokoić, zapełnić. Mogę w swojej niecierpliwości szukać gdzie indziej, uciekać w ramiona „bożków”, ale pustka zostanie zapełniona tylko na chwilę. „Nie bój się, Zachariaszu!”. Nie bój się, Doroto! Bóg mówi do ciebie! Uwierz Jego słowom, które się spełnią w swoim czasie.

Boże, proszę Cię o cierpliwość, bym nie zwątpiła, bym czekała, aż Ty w swoim czasie odpowiesz, pomóż trwać w tęsknocie i pustce. Nie pozwól mi na to, bym raniła swoje serce, wchodząc w połowiczność i pozory życia. Dziękuje Ci za to, że kiedy się gubię i zaczynam żyć podwójnie, Ty wołasz mnie i odnawiasz we mnie wiarę i nadzieję.

s. Dorota Wac