Medytacja na poniedziałek IV tygodnia Wielkiego Postu

Medytacja na poniedziałek IV tygodnia Wielkiego Postu

Jezusowa recepta

Powiedział do Niego urzędnik królewski: «Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko». Rzekł do niego Jezus: «Idź, syn twój żyje». Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego i poszedł (J 4,49-50).

Urzędnik królewski na pewno miał mnóstwo znajomości poprzez swój urząd i pozycję w państwie. Zdecydowanie znał najlepszych lekarzy, medyków i wyspecjalizowanych znachorów. Dlaczego więc podszedł do Jezusa, który nie posiadał dyplomu z medycyny? Czego się spodziewał? Czego ja się spodziewam? Korzyści? Sensacji? Podchodzę do Jezusa, gdyż tak wypada?

Urzeka moje serce ten dialog pomiędzy ojcem, któremu umiera syn, a Jezusem, który leczy według własnych zaleceń, osobistych metod – często niezrozumiałych i nielogicznych! «[…] Idź, syn twój żyje» (J 4,50a) – cała recepta Jezusa. Jedno krótkie zdanie. Urzędnik królewski, ojciec umierającego dziecka nie pytał o dawkowanie, niczego nie roztrząsał. Uwierzył i poszedł. Co musiało dziać się podczas drogi w jego sercu?

Co dzieje się w moim sercu, kiedy Jezus nie daje mi gotowych, szczegółowych rozwiązań spraw i problemów? Nie mam takiej wiary jak ów człowiek, ciągle potykam się o tę ledwie tlącą się w moim życiu. Ileż razy wykrzyczałam Mu wprost, że nie takiej odpowiedzi oczekiwałam, nie takiego obrotu sprawy, nie takiej recepty!!!

Ileż to razy przekonałam się, że Jezus czyni w moim życiu raban. Jak w świątyni powywracał stoły, tak wywraca moje myślenie, miesza plany i robi nieporządki w moim poukładanym terminarzu. To wszystko dzieje się w moim sercu podczas drogi. Kiedy już wlokę się resztkami sił, wybiega Ktoś i mówi: «Syn twój żyje». A ja jeszcze dociekam, sprawdzam, pytam o szczegóły. Dopiero gdy ułożę wszystkie puzzle, okazuje się, że to On miał rację. I ta sytuacja mnie niesie, stawia moją wiarę do pionu na krótki moment, do następnego razu… Słaba jestem jako człowiek.

Adonai, dziś przepraszam, że wciąż próbuję rozwiązywać moje sprawy i problemy własnymi siłami. Przepraszam za moją ślepotę. Proszę, otwórz mi oczy na to, iż choć Twoje metody są inne niż moje, to skuteczne. Ulecz mnie według Twych zaleceń. Spraw, abym uwierzyła Słowu, które Jezus szepcze do mnie.

Beata Proesler