Medytacja na sobotę II tygodnia Adwentu

Medytacja na sobotę II tygodnia Adwentu

Ku wolności

Kiedy schodzili z góry, uczniowie zapytali Jezusa: «Czemu uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz?» On odparł: «[…] Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Człowieczy ma od nich cierpieć» (Mt 17,10-12).

Kiedy przeczytałam tę Ewangelię, zestresowałam się. „Jak mam odnaleźć w niej czułość Boga?” – myślałam. Jednak im dłużej chodziłam z tymi słowami, tym bardziej mnie uspokajały. Jezus wie już o śmierci Jana Chrzciciela. Wie także, jak okrutnie Jego samego zabiją ci, pośród których naucza. A jednak nie czyni ludziom wymówek, nie potępia ich, nie nienawidzi. W Jego mowie nie ma agresji – nawet tej biernej, która udaje spokój i prawość. On jest prawdziwy. Dzisiaj smutny, ale nadal czuły, delikatny i kochający tych, którzy „postępują tak, jak chcą” (por. Mt 17,12a).

I ja postępuję tak, jak chcę. Bóg wyposażył mnie w sumienie, które podpowiada mi najlepsze rozwiązania. Jednak moim problemem staje się strach. Noszę go w sobie bardzo dużo. Kiedy uciekam od siebie, od tego, co naprawdę czuję, kim jestem, wtedy moim zachowaniem zaczyna rządzić lęk. Nie pamiętam, aby kiedykolwiek dobrze mi podpowiedział, abym nie cierpiała, słuchając jego głosu. Kiedy przejmuje nade mną władzę, już nie czuję siebie. Gdy warunkuje moje decyzje, komplikuje wszystko tak głęboko, że trudno wyjść z labiryntu wydarzeń. Jestem wówczas jak faryzeusze i uczeni w Piśmie, którzy ze strachu wydali Pana Jezusa na śmierć.

Bóg mnie zadziwia. Chociaż wie, że lęk znowu może wziąć górę i ucieknę, zostawiając za sobą zgliszcza i śmierć, wciąż daje mi wolność. Jakby wciąż wierzył we mnie… Tę wolność uczynił atrybutem mojego istnienia tak naturalnym jak zdolność przebiśniegu do kwitnienia. Przymiotem mojej wolności jest także to, że w każdej chwili mogę zmienić swoje postępowanie. Jeśli odsunę od siebie lęk i uczynię to, czego naprawdę pragnę, wtedy potrafię zmienić historię swojego życia oraz oddziaływać na historię tych, których postawił na mojej drodze, a nawet na historię świata. Taki jest Bóg, którego poznaję – czuły, nieosądzający i miłosierny. On pozwala mi popełniać błędy i naprawiać je. W Nim „każdy święty ma swoją przeszłość i każdy grzesznik swoją przyszłość”*.

Boże, odsuń ode mnie lęk, abym mogła żyć z miłością, łagodnością i czułością, którymi wypełniłeś moje serce, albowiem ono wciąż dezerteruje przed natłokiem lęku. Naucz mnie akceptować moją przeszłość i pozwól zatryumfować we mnie miłości, która ma moc przebaczać sobie oraz innym. Amen.

Elżbieta Gontarczyk

* Franciszek, Homilia podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty, 17 stycznia 2016 r.