Medytacja na sobotę III tyg. Adwentu

Medytacja na sobotę III tyg. Adwentu

Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama. Abraham był ojcem Izaaka. […] Jakub ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem. Tak więc w całości od Abrahama do Dawida jest czternaście pokoleń; od Dawida do przesiedlenia babilońskiego czternaście pokoleń; od przesiedlenia babilońskiego do Chrystusa czternaście pokoleń (Mt 1,1.16-17).

Kiedy czytałam powyższy fragment na początku drogi mojego nawrócenia, byłam nim znudzona i zniecierpliwiona wyliczanką imion. Gdy słuchałam go w kościele, współczułam osobie, która musiała przeczytać rodowód Jezusa w całości. Wyczekiwałam na komentarz podczas homilii. Mój odbiór zmienił się, odkąd postanowiłam iść za słowem Bożym, czytać Pismo Święte, przede wszystkim codzienne czytania mszalne. Dzięki tej praktyce Jezus stanął w centrum mojego wewnętrznego spojrzenia. Na poufnej modlitwie, poznając Jego historię, otrzymuję wiele łask. Zaczynam rozumieć, że wszystko pochodzi od Boga i On sam, w swej nieskończonej mądrości, przewodzi pokoleniom. Oto zamysł Boży. Jego miłość działa mocno i łagodnie, jako jedyna posiada życiodajną moc. Podążając tym tropem, jestem przede wszystkim dzieckiem Bożym.

Przyjęcie tej tezy jako aksjomatu pomogło mi uwolnić się od poczucia bezsensu życia. Towarzyszyło mi ono od najmłodszych lat, wzmagając wewnętrzne cierpienie. Jeszcze miewam momenty, kiedy przychodzą myśli, że moje życie jest miałkie. Teraz jednak wiem, że w danej chwili nie widzę lub nie rozumiem ukrytego sensu. Ponieważ jestem po ludzku ograniczona czasem i przestrzenią, moje pole widzenia pozostaje okrojone. Modlitwa pomaga mi odwrócić się od wisielczych myśli i zaufać Bogu, że On realizuje zbawczy plan względem mnie i jestem Mu potrzebna konkretnie w tym miejscu, w którym obecnie się znajduję. Każdy z nas jest ważnym i wyjątkowym ogniwem w łańcuchu pokoleń, każdy z nas pełni istotną rolę w dziele Bożym. Kiedy patrzę w ten sposób na siebie oraz innych ludzi, każdy staje się dla mnie unikatowy. Nie czuję się ani gorsza, ani lepsza od innych. Im głębszą świadomość Bożej miłości buduję w sercu, tym więcej w nim łagodności względem ludzkiej niedoskonałości.

Jestem wdzięczna moim przodkom, żyjącym i zmarłym, że przekazali mi wiarę. Pokazali, że mamy jednego Ojca. Są dla mnie cichymi świętymi, którzy wytrwale i dyskretnie służyli Bogu przez modlitwę, ofiarę i posłuszeństwo. Odczytuję dziś własny rodowód, z którego jestem dumna. Poczucie przynależności osadziło mnie w rzeczywistości. Dostrzeganie, iż w każdym napotkanym człowieku, przeżywanej sytuacji i pięknie świata tai się Boży zamysł, przywróciło mi sens i chęć życia.

Jezu, proszę o łaskę patrzenia Twoimi oczami.

Aldona Michalska