Medytacja na sobotę IV tygodnia Wielkiego Postu

Medytacja na sobotę IV tygodnia Wielkiego Postu

Jestem obecna, kiedy jestem sobą

I powstało w tłumie rozdwojenie z Jego powodu. […] I rozeszli się – każdy do swego domu (J 7,43.53).

Kłótnie stare jak świat i z powodów najmniej przewidywalnych lub najbardziej oczywistych. Jakie to znajome w moim życiu. Kiedy jest spokojnie, to znaczy, że za chwilę będzie mniej spokojnie. Jeśli uprzedzę fakt, przynajmniej będę mieć nad nim jakąś kontrolę.

O co kłócili się faryzeusze z saduceuszami? Czy spierali się z powodu Jezusa, bo jeszcze nigdy nikt tak nie przemawiał? Chwileczkę, zatrzymam się, by posłuchać i może bardziej zrozumieć siebie. Kogo słucham na co dzień – jakich głosów we mnie i poza mną? Gdyby ci wszyscy kłócący się byli we mnie? Może to moje serce lub umysł jest sceną, w której rozgrywa się dzisiejsza Ewangelia. Codzienne głosy we mnie: «Iść, nie iść»; «Zrobić, nie zrobić»; «Jeśli zrobiłeś, czemu w taki sposób? Jeśli nie zrobiłeś, z jakiego powodu?». Ileż głosów wybrzmiewa we mnie! Tych z przeszłości i tych z przyszłości! Ile obecności mnie samej we mnie, a ile obecności innych?

Jeszcze cichy głos Nikodema teraźniejszość – usłyszany czy zagłuszony? Gdzie jest moja rzeczywistość w teraźniejszości? Czy prawo potępia, zanim przesłucha? (por. J 7,51) Ileż razy dziennie potępiam samą siebie bez wysłuchania do końca wszystkich głosów – uczuć we mnie? Może najbardziej tego, który mnie przekonuje: «możesz, potrafisz, nie musisz».

Faryzeusze, saduceusze i pozostali rozeszli się bez możliwości zjednoczenia głosów w sobie. Gdyby tylko dali sobie szansę na wysłuchanie tego, co każdy z nich miał do powiedzenia, może nawet odkryliby prawdę o Jezusie i sobie samych. Pokłócili się o to, kim On jest, zamiast Go posłuchać i przyjąć to, co głosił.

Jak słucham tego, co mówi do mnie Jezus? Może teraźniejszość już mi podpowiada: «Zobacz, zbadaj, że jesteś dobra, piękna i umiejętna»… Głosy z przeszłości, jak refren starej piosenki, powtarzają: «Czy może być coś dobrego z takiego domu?». Być może te głosy nigdy nie ucichną. A może jednak tak, skoro zdecyduję się w moim życiu słuchać tego, co mówi do mnie Jezus? Gdyby tak spojrzeć na siebie Jego oczami. Może od dziś ten obraz będzie mi towarzyszył? Wypełni mą przeszłość dobrymi myślami o mnie, a na przyszłość rzuci światło nadziei i życia bez lęku.

Jezu, niech zapanuje we mnie Twój Święty Duch pokoju.

s. Ewa Narolska MC