Medytacja na sobotę V tygodnia Wielkiego Postu

Medytacja na sobotę V tygodnia Wielkiego Postu

Głos nadziei

Tego więc dnia postanowili Go zabić. Odtąd Jezus już nie występował otwarcie wśród Żydów, tylko odszedł stamtąd do krainy w pobliżu pustyni, do miasta zwanego Efraim, i tam przebywał ze swymi uczniami. A była blisko Pascha żydowska (J 11,53-55).

Ewangelia wygodna i smutna zarazem. Wygodna, ponieważ nie ma w niej Jezusa, który mówi wymagające słowa i czyni prowokujące znaki. Wówczas jakaś część mnie może odetchnąć z ulgą, że nic nie musi. Nie musi się bać, że nie sprosta Jego nauce, nie podoła Jego wezwaniu. Może odpocząć i zamknąć się w swojej bezpiecznej, oswojonej przestrzeni. Tam panuje spokój – nikt nie przychodzi, nikt niczego nie chce.

Ten fragment napawa mnie smutkiem, gdyż Jezus jest daleko. Nie ma Go tu. Nie głosi ani nie działa. Mój stary azyl stracił swój blask, przestał dawać poczucie komfortu. Przenika go tak dotkliwa tęsknota, iż stał się nieznośny. Niełatwo w nim dłużej wytrzymać, ale też trudno go opuścić.

Znowu stanęły naprzeciw siebie dwie dobrze znane mi siły: bezpieczeństwo i tęsknota. Bezpieczny dom, w którym znajduje się wszystko: powietrze do oddychania, pokarm do jedzenia, odzież do ubrania, książki do czytania, bezkresne drogi do wędrowania, Internet do przeglądania, religia do wyznawania, prawo do przestrzegania, hobby do zainteresowania, czas do pracy i leniuchowania. Po prostu mieści w sobie cały świat. A co na to tęsknota? Ona zawsze dopowiada ostanie słowo: «Prawie cały świat. Masz wszystko oprócz jednego – człowieka do spotkania».

W tej sytuacji nie osiągnę kompromisu. Nie jest możliwe, abym pozostał w domu i jednocześnie wyszedł na spotkanie. Coś musi umrzeć. Zmaganie trwa, choć tak naprawdę wyrok już dawno zapadł. Lęk nie odpuszcza. To tylko kwestia czasu. Na szczęście przebija się jeszcze jeden głos. Głos nadziei, mimo że bardzo cichy i słaby, podpowiada, że po trzech dniach będę mógł zacząć od nowa.

Jezu, daj mi łaskę nadziei i zawsze wracaj, nawet gdy kolejny raz zabiję szansę na spotkanie.

br. Piotr Wardawy