Medytacja na środę I tyg. Adwentu

Medytacja na środę I tyg. Adwentu

Pan ujrzał dwóch braci (por. Mt 4,18). Spojrzenie Jezusa, które jest przed wezwaniem. Cóż to musi być za spojrzenie, które zna całe moje życie. Pełne miłości, mocy, troski… Ono przenika całe moje życie. Czy to samo spojrzenie towarzyszyło Bogu, który po akcie stworzenia w raju patrzył na człowieka zanurzonego w Nim?

Jak zarzucali sieć w jezioro, jak naprawiali w łodzi swe sieci (por. Mt 4,18.21). Co jest siecią mojego życia? Co daje mi poczucie bezpieczeństwa? Dzięki czemu żyję? Czy zastanawiałem się, co łowię w życiowe sieci? Rodzina, wspólnota, rozwój, relacje, rekolekcje, praca. Widzę, że to wciąż potrzebuje naprawy, jest takie kruche, ulotne, tylko na chwilę. Pan przechodzi koło mnie i widzi mój trud, że wciąż sam potrzebuję naprawy, przemiany. Ona dokonuje się we współpracy z człowiekiem, którego Bóg stawia na mojej drodze życia. Bóg pozwala mi wyjść z izolacji i samotności, które są iluzją bezpieczeństwa i pokoju, jeżeli zamykają mnie na innych.

Oni natychmiast zostawili sieci, łódź i ojca i poszli za Nim (por. Mt 4,22). Zostawić to, co daje mi złudne poczucie bezpieczeństwa, nie przywiązywać się do tego, tak jakby to miało być tylko na chwilę. Nie szukać w tym życia, może się bowiem okazać, że będzie wciąż mało. Zostawić swojego ojca to uwierzyć, że Bóg daje mi nowe życie. Jeśli tego nie zrobię, może okazać się, że wciąż szukam ojca i matki w swoim małżeństwie, we wspólnocie zakonnej, w tym, co robię. Wezwanie Jezusa do pójścia za Nim daje wewnętrzną wolność, aby nie bać się zostawić tego wszystkiego, nie bać się odkryć i zostawić swoje braki, aby On mógł je wypełnić.

Jezus powołuje mnie do relacji z Nim. Mój czas Adwentu to chodzenie w obecności Pana. Ten czas nie skończy się wraz z Narodzeniem Pańskim. Dać się powołać takim, jaki jestem, z tym, co mam, a On dopełni resztę. On będzie mnie przemieniał w siebie. Zobaczyć w sobie obraz Jezusa Chrystusa, obraz pełnej zależności od Boga, od Betlejem, aż po Golgotę? Zależności pełnej miłości, która pozwala wszystko znieść i daje siłę do podjęcia decyzji. Jezus Chrystus to rzeczywistość, która teraz mnie otacza… Jego wzrok podąża za moim życiem, moimi obowiązkami, dylematami, radościami, smutkami. Widział mnie przed wiekami spojrzeniem odwiecznej miłości, która nigdy nie będzie miała końca. Jest też Ona – Ta, która zawsze pozostaje blisko Jezusa. On od Maryi uczył się tego spojrzenia miłości.

Boże bogaty w miłosierdzie, przeprowadź mnie przez życie spojrzeniem pełnym miłości, abym doświadczał Twojej ojcowskiej obecności, która daje pokój serca. Amen.

br. Piotr Hejno, Krynica Morska 😉