Medytacja na środę I tygodnia Wielkiego Postu

Medytacja na środę I tygodnia Wielkiego Postu

Im bliżej, tym bardziej

A gdy tłumy się gromadziły, zaczął mówić: «To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza» (Łk 11,29).

Tłum – bez jakiegoś porządku, względu na osoby, szczegółów. Łukasz Ewangelista rzadko precyzuje, o kogo dokładnie chodzi. Nawet kiedy opowiada o kimś konkretnym, często mówi o «jakiejś» kobiecie, o «pewnym» faryzeuszu, o «jednym» z uczonych w Prawie. Zupełnie jakby mało kto miał tożsamość – konkretne imię. A jednak Jezus przemawia do tłumów i to tłumy Go szukają. Imię u Łukasza ma Jezus, imiona mają ci, którzy wokół Niego się koncentrują. To tak, jakby narysować środek tarczy i okręgi dookoła niego. Im bliżej Jezusa, tym bardziej można być pewnym własnego imienia, własnej tożsamości.

Jednakże w przywołanym fragmencie widzę po prostu tłum, więcej – jestem jego członkiem. Mogę tłumaczyć samemu sobie: przecież masz swoją tożsamość, osobowość – trzeba ją tylko odkryć. Serio??? To moja robota? Co tak naprawdę przywraca mi mnie samego? Kiedy czuję się bardziej sobą? Pomaga mi w tym myślenie o moim domu rodzinnym, o mojej historii, o kształtujących ją ludziach… Podsumowując, dostrzegam czyjąś konkretną obecność: matki, ojca, rodzeństwa, wrogów, przyjaciół, Boga. Gdy to rozważam, widzę siebie jako drzewo, które – aby obrosnąć w liście – musi tylko na nowo zapuścić korzenie.

Tak właśnie dzieje się w Ewangelii Łukasza. Kiedy człowiek staje blisko prawdziwej Obecności – Jezusa, otrzymuje tożsamość. Jego obecność sprawia cud – jestem sobą!!! To jednak wymaga czegoś ode mnie i to tutaj muszę coś zrobić. «To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku […]» (Łk 11,29) – plemię przewrotne chce obserwować Boga niczym widowisko cyrkowe. Nie chce jednak wziąć udziału w tym znaku i dlatego takie „plemię” pozostaje daleko od Boga, od Jego obecności. Może wyłącznie klaskać na widok cudów, ale nie stanie się ich uczestnikiem. Co trzeba by uczynić? «[…] żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza» (Łk 11,29b). Znak Jonasza to znak Jezusa. Jeśli chcę wziąć udział w Jego życiu, w Jego cudownej Obecności, potrzebuję wziąć udział w Jego śmierci i stawić czoła temu, co najtrudniejsze w moim życiu.

Ojcze, «znak Jonasza» to rzeczywistość napawająca lękiem. Dozwól jednak, aby – w zestawieniu z Twoim miłosierdziem – mój strach tracił stopniowo swoje wielkie oczy. Tak, bym mógł w wolności wybrać Ciebie – moje kochane zbawienie.

Kamil Sochacki OFMCap