Medytacja na środę III tygodnia Adwentu

Medytacja na środę III tygodnia Adwentu

Nie wierzę, pragnę…

«Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?» (Łk 1,34).

Nie wierzę w Twoją czułość, choć tak bardzo jej pragnę…

Miałeś ją dla Maryi, choć była nadzwyczajna i wolna od takich słabości jak moje. A dla mnie jej nie masz… „Moc najwyższego osłoni cię cieniem” (por. Łk 1,35) – widzę tylko cień, który nie ma nic wspólnego z czułością. Jedynie cień, gdyż nawet nie wiem, czym jest czułość  –„jakże się to stanie skoro nie znam męża (czułości)”. Noszę skutki grzechu pierworodnego, mimo to nie doświadczam czułości, której tak bardzo potrzebuję, przy której czułabym się bezpiecznie i dobrze.

Wszyscy mówią, że miłość jest tym, co nadaje życiu sens i uposaża w siłę do życia. Jak żyć bez miłości i bez czułości, która jest jak powietrze i słońce dla rośliny? Kiedy mówisz, Panie, o miłości i czułości, poruszasz we mnie przestrzeń, która nie chce być poruszana, gdyż za bardzo boli. Nie wierzy bowiem, że może ją wypełnić coś innego niż rozczarowanie i niespełniona tęsknota.

„Twoja krewna Elżbieta jest w szóstym miesiącu” (por. Łk 1,36) – wiem, że są ludzie, którzy doświadczają Twojej miłości i czułości. Niestety ja nie, a widok takich osób powoduje jeszcze większy ból i poczucie odtrącenia przez Ciebie. Maryja uwierzyła Twojemu słowu i doczekała się wypełnienia obietnicy. Ja już nie potrafię wierzyć… Nawet gdybyś chciał okazać mi czułość, pewnie nie umiałabym jej przyjąć, ponieważ jej nie znam.

Niech moją modlitwą będzie moja szczerość wobec Ciebie…

Joanna Kosik