Medytacja na środę III tygodnia Wielkiego Postu

Medytacja na środę III tygodnia Wielkiego Postu

Prawo Boże co do joty

Zaprawdę bowiem powiadam wam: «Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim» (Mt 5,17-19).

Jota jest najmniejszym znakiem w pisowni greckiej, bezużytecznym dla sensowności przekazu Ewangelii w tym oryginalnym języku. Gdy więc patrzę na to, co się dzieje we mnie i wokół mnie, w świecie pozornego chaosu i żywiołowości, w lawinie wydarzeń, podejmowanych decyzji i dokonywanych czynów, ale też zaniedbań i grzechów, myślę, ilu takich jot i praw miłości nie dopełniłem. Ile takowych pominąłem, zignorowałem czy nawet odrzuciłem? Przecież jota Prawa pozostaje w codziennym życiu niemal niedostrzegalna! Może jakieś krzywe spojrzenie, przykre słowo, złe uczucie…

Mimo to w oczach Boga i Jego planach wobec mnie oraz świata jota pełni swoją rolę. Podobnie jak mała usterka może uszkodzić skomplikowany system komputera, zaś drobna naprawa przywrócić mu sprawność, tak też Bóg naprawia czy raczej rekompensuje wszystkie moje błędy. Przez to dopełnia swoje dzieło we mnie i w świecie, który przecież zawiera «usterki systemowe» z powodu moich omyłkowych działań i zaniedbań. Ileż ich było? Tysiące? Miliony? I co teraz? Kto to odbuduje?

Gdy w komputerze nastąpią mankamenty trudne do wykrycia, można go zeskanować, wydając polecenie autonaprawy. Bóg dokonuje więc tego we mnie za każdym razem, gdy odstępuję od doskonałej, szczegółowej Jego woli, pod warunkiem że odwołuję się do Jego Miłosierdzia. Woli Bożej aż w takich szczegółach przecież nie znam, gdyż trudno mi ją rozpoznać. Na szczęście nie muszę – też i nie jestem w stanie – poznać jej co do joty. Nie poradziłbym sobie z jej perfekcją. Ważne jednak, abym się starał na wzór zachęty św. Augustyna: «Kochaj i rób, co chcesz». Gdy więc coraz czyściej kocham Boga oraz innych, wtedy jednocześnie coraz lepiej wykonuję Jego wolę, nie wiedząc nawet jak. Wszelkie moje odstępstwa od tego ideału rekompensuje wówczas sam Jezus wobec Ojca. Czyni to Jego Miłosierdzie. Ono może wszystko darować, odnowić i przemienić.

Jezus «zmuszony» jest nieustannie wszystko korygować jako doskonale wierny Prawu, które sam ustanowił, a które ja codziennie naruszam lub ignoruję. Niestrudzenie więc chodzi za mną cierpliwie jak ojciec za niemowlęciem, które porusza się na czworakach w mieszkaniu i bez przerwy psoci, coś przewraca i rozsypuje, a przy tym świetnie się bawi. Zachowuje się tak dopóty, dopóki jest nieświadomym dzieckiem. Kochający zaś tatuś wszystko rozumie, nie krzyczy, nie złości się ani nie unosi. Podnosi, zbiera, naprawia i czeka, aż malec dorośnie.

Jezu, któryś przywrócił wzrok niewidomemu, ukazuj oczom mojej duszy mądrość, której jeszcze nie dostrzegają, moim uszom – słuch na słowa, których jeszcze nie słyszą.

br. Mirosław Jankowski OFMCap