Medytacja na środę V tygodnia Wielkiego Postu

Medytacja na środę V tygodnia Wielkiego Postu

Moja nadzieja

Jezus powiedział do Żydów, którzy Mu uwierzyli: «Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli». (J 8,31-32).

Czytam ten fragment trzykrotnie i widzę, jak coraz bardziej oddalam się od niego. Zaczynają pojawiać się we mnie różne inne myśli. Chcę uciec, zająć się czymś innym. Rodzi się też we mnie pragnienie zatrzymania się, wsłuchania się w głos Jezusa. Doznaję w sobie rozdarcia. Czuję lęk przed tym, co mogę zobaczyć.

Siedzę w ciszy przed Najświętszym Sakramentem. Patrzę na Jezusa. Zaczynam się wyciszać i doświadczać pokoju. Docierają do mnie słowa Jezusa. Tylko przy Nim i w relacji z Nim mogę zobaczyć prawdę. Wpatrując się w Jezusa, dostrzegam, że moja prawda bardzo często jest fałszywa. Nie potrafię spojrzeć na Jezusa, innych, nawet na siebie w sposób prawdziwy i realny. Jezus zaś mówi mi, że poznam prawdę i ona mnie wyzwoli. Tylko z czego? Z moich schematów, z mojego myślenia, z patrzenia na innych. Wyzwoli mnie z pychy, która zasłania mi prawdę. Moje grzechy, słabości, upadki powodują, że zamykam się w swoim cierpieniu. Nie potrafię znaleźć innego wyjścia poza tym, które sama wymyśliłam. Jednak Pan daje mi ludzi, którzy pokazują mi prawdę i inne rozwiązania. A ja buntuję się, nie chcę tego przyjąć, dalej wolę być niewolnikiem samej siebie. Przecież Pan Bóg chce mieć mnie wolną. Czuję, że bez pomocy Jezusa i ludzi zacznę pogrążać się w ciemności. Jeśli nie przejrzę i nie zawołam jak niewidomy żebrak: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» (por. Mk 10,46-48), nigdy nie poznam prawdy i nie doświadczę Jego mocy.

Tylko ten, kto jest prawdziwym dzieckiem, pozostaje w domu. A ja czuję się jak niewolnik, który błąka się po bezdrożach i próbuje żyć po swojemu. Zaczynam już rozumieć, jak bardzo Jezusowi zależy na tym, abym była wolna. Nie muszę być silna ani jakaś, mam być dzieckiem Bożym. Dzieckiem, które jest wolne i nie boi się zaufać Najlepszemu Ojcu. Zły duch podpowiada mi, że nie warto aż tak ufać. Wprowadza mnie w błąd i sprawia, że nie potrafię zobaczyć prawdy. Nie chcę już słuchać tego, co mi podpowiada. Chcę słuchać głosu Jezusa, pełnego delikatności i miłości. Jezusa, który jest Drogą, Prawdą i Życiem. Pragnę, aby to On mnie prowadził, gdyż wie, co dla mnie jest najlepsze.

Jezu, wlej w moje serce pragnienie poznawania prawdy, która jest tylko w Tobie.

s. Emilia Skrzypczak