Medytacja na Środę Wielkiego Tygodnia

Medytacja na Środę Wielkiego Tygodnia

Co dasz, czego byś nie posiadał?

Jeden z Dwunastu, imieniem Judasz Iskariota, udał się do arcykapłanów i rzekł: «Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam?» (Mt 26,14-15a).

Pomyślałam, że Judasz zachowuje się dziwnie i dziwny jest jego warunek. Bardziej pasowałoby: «Jeśli dacie mi trzydzieści srebrników, wydam wam Jezusa». On natomiast nie podaje swojej ceny, uzależnia się od woli faryzeuszów. Jakby sam nie wiedział, czego chce, do czego dąży, jaki ma cel. Jakie jest prawdziwe pragnienie Judasza?

Jakie jest moje pragnienie? Czego ja chcę, potrzebuję, pragnę? Przez wiele lat nie stawiałam sobie tego pytania. Gdy patrzę na swoją historię, widzę wiele gorzkich sytuacji, w których nie wiedziałam, czego chcę. Szłam za pragnieniami tych, którzy byli wokół mnie, i wydawało mi się, że tak jest dobrze, pobożnie i święcie. W życiu zakonnym tkwiłam w przekonaniu, że pełnienie woli Bożej polega na nieposiadaniu woli własnej, na opuszczeniu siebie.

Słowo Boże pokazuje mi dzisiaj, że Judasz, zanim zdradził Jezusa, zdradził samego siebie. Podobnie dzieje się w moim życiu. Gdy nie poznaję siebie – swoich pragnień, potrzeb, przeżyć – staję sztuczna przed Bogiem. Wtedy zamiast żywej relacji odgrywam spektakl nazywany modlitwą. Dopiero gdy czuję to, co czuję i czego chcę, doświadczam autentycznego spotkania z Nim. Dopiero wtedy mogę zobaczyć, że moja prawdziwa wola różni się od woli Bożej. Dopiero wtedy mogę dokonać wyboru, czyją wolę pełnić: swoją czy Bożą. Dopiero wtedy jestem w stanie zrezygnować z własnych pragnień, dążeń, zamiarów. Dopiero wtedy mogę powiedzieć za Jezusem: «Nikt mi życia nie odbiera, ale Ja sam je oddaję» (J 10,18).

Dziękuję Ci, Panie, za serce pragnące i czujące, choć to czasem boli. Proszę, pomóż mi nie opuszczać siebie, gdyż tylko wtedy będę mogła składać autentyczny dar ze swojego życia.

s. Aneta Sroka CSA