Medytacja na Środę Wielkiego Tygodnia

Medytacja na Środę Wielkiego Tygodnia

Zdrada Judasza

«Czyżbym ja, Rabbi?» (Mt 26,25).

Czyżbym to ja? Ja Judaszem? Nie!!!! Przecież tak staram się pokazać, jak Cię kocham, udowodnić Tobie, sobie, że jesteś dla mnie najważniejszy, i kolejne kłamstwa. Tak bym chciała, ale tak nie jest.

Czyżbym to ja? Ja Judaszem? Tak!!!
Bo to święte! I kolejne kłamstwo, ukryta pycha.

Tak bym chciała, a jestem wciąż Judaszem, zdrajcą, kłamcą… człowiekiem! Bogu dzięki.
Kiedy myślę o Judaszu, od razu przychodzi mi na myśl Piotr. Przecież on też zdradził.
A jak skończył? W Rzymie, a Judasz na drzewie! Dlaczego? Jeden siebie potępił, drugi sobie wybaczył.

Tylko jedno mam w głowie. Piotr przyjął prawdę o sobie, aby przyjąć Boga; Judasz sam siebie osądził! Ty mnie nie potępiasz za moje bycie grzesznikiem, więc jeśli sama siebie nie potępię, będę „papieżem”, nie samobójcą. Kiedy uznaję prawdę o sobie samej – o tym, ile we mnie złości, nienawiści, żalu, niezgody, oceny i innych wad – oraz staję z tym moim człowieczeństwem i uznaję bezsilność wobec swoich słabości, mogę przyjąć Twoje miłosierdzie, aby wzrastać.

Panie, obudź mnie, kiedy zaczynam walczyć z samą sobą, by udowodnić swoją „świętość”! Obudź mnie, kiedy nienawidzę siebie, że nie umiem kochać. Obudź „Piotra”, aby nie przyszło judaszowe potępienie.

Katarzyna Prusiecka