Medytacja na uroczystość Narodzenia Pańskiego

Medytacja na uroczystość Narodzenia Pańskiego

A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. (J 1,14)

Ciało… Dlaczego ciałem? Jezus przychodzi w ludzkim ciele, mimo że jest Bogiem. Czy nie mógł inaczej, lepiej, doskonalej, zjawiskowo, z potęgą i mocą? Dlaczego tak? Dlaczego ciało, słabe narażone na niewygody, na odczucie głodu, chłód, zranienia?

Dla jednych wstydliwy dodatek do umysłu, kłopotliwy i uciążliwy, gorsza część natury ludzkiej, przedmiot niepokoju. Dla drugich obiekt pożądania, bądź uwielbienia, cel sam w sobie. Jedni się go wstydzą i uważają za coś gorszego, inni przeciwnie hołdują mu i gloryfikują.

Poniewierane przez świat, sprowadzane do roli produktu reklamowego z przeakcentowaną seksualnością, używane beztrosko i bezmyślnie, bądź odwrotnie, będące celem szczególnej troski, wyszukanych diet, zabiegów upiększających, reżimu ćwiczeń, stanowiące o wartości człowieka uzależnionego od jego sprawności i piękna. Tyle wokół niego zamieszania. Dlaczego w coś tak niedoskonałego i problematycznego wcielił się Bóg. Przecież On nie robi niczego przypadkowo, tym bardziej bez sensu. Z jakiego powodu zwrócił na nie szczególną uwagę? Jaką zawiera tajemnicę. Spróbujmy się zastanowić.

Czy mogę myśleć o ciele w oderwaniu od istoty całego człowieka? Czy mogę mówić o nim bez zadania sobie odwiecznego pytania: „Kim jest człowiek?”

Św. Paweł mówi, że ciało jest „świątynią Ducha Świętego”.

Świątynia, która zawiera w sobie ducha, Ducha Świętego i mojego ducha. Za jej murami skrywa się tajemnica osoby. Czy mogę do końca zgłębić tę tajemnicę? Odpowiedź wydaje się oczywista i mówi mi, że nie, nie teraz. Ale mogę ją uszanować, mogę się nad nią zatrzymać, mogę się pochylić. Zastanowić nad tym, na co zwraca uwagę Bóg wcielając się w ludzką cielesność. Wygląda na to, że jest to coś ważnego, skoro tak walczy i targuje się o nią świat. Bóg zaprasza do innego spojrzenia na ciało. Zaprasza by zachwycić się tą tajemnicą.

Czy mogę więc spojrzeć na nie inaczej niż proponuje mi świat? Wydaje się, że nie tylko mogę, ale i powinnam. Wszystko zależy od mojego spojrzenia.

Jeżeli ciało jest postrzegane jako źródło grzechu i zgorszenia, to tylko dlatego, że takim uczyniła go ludzka egocentryczna i nieuporządkowana miłość własna. Człowiek to żywa cielesność. Od tego w jaki sposób jest, czy było traktowane moje ciało, zależy to jak czuję się jako osoba. Przekraczanie granic osoby może być wyrazem miłości, czułości, wsparcia, uwagi, akceptacji, szacunku, bądź powodować zawstydzenie, upokorzenie, cierpienie, odbierać poczucie wartości i godności. Jednak wpływ bezpośredniego dotyku wydaje się czymś oczywistym w swym oddziaływaniu na osobę i każdy zdaje sobie z tego, mniej lub bardziej sprawę. Ale jest coś o wiele bardziej subtelnego – to spojrzenie.

To jak patrzę na osobę. Czy widzę osobę, czy jedynie uprzedmiotowioną zewnętrzność. Czy mój wzrok jest tym, który dowartościowuje, wyraża szacunek, napełnia poczuciem godności i dobra drugiego człowieka, czy jest to wzrok, który czegoś żąda, uzurpuje sobie jakieś prawa, poniża, zawłaszcza. Moje spojrzenie może budować i ubogacać, a może też niszczyć i okradać, w niewidzialny sposób dotykać. To jak patrzę nie tylko ma wpływ na drugiego, ale najwięcej mówi o mnie. Kim jestem, czego chcę, kim jest dla mnie drugi, ten któremu mówię, że go kocham, ktoś bliski, dziecko, ktoś kogo mijam na ulicy, w sklepie, czy wreszcie osoba widziana na ekranie telewizora, czy na reklamowym plakacie? Można tu sparafrazować znane powiedzenie: „Pokaż mi jak patrzysz, a powiem ci kim jesteś”. Jak patrzę, czy widzę osobę, czy jestem świadom świętej tajemnicy w niej złożonej? Czy potrafię uszanować tę tajemnicę w sobie? Tego uczy nas Bóg w tajemnicy Wcielenia. Bezbronny, nagi przyszedł w postaci dzieciątka – czystej miłości – Esencji Życia. Bóg – Miłość wypełnił ciało Sobą.

Modlitwa

Obdarz mnie Panie spojrzeniem szlachetnym i czystym, które niczego ani mnie, ani bliźniemu nie odbiera, niczego nie ujmuje, a utwierdza mnie i jego w odczuwaniu godności umiłowanego dziecka Bożego.

Bożena Mioduszewska