Medytacja na uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP

Medytacja na uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP

Ciarki

Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca» (Łk 1,30-33).

Bóg posłał anioła… Pan Bóg ma niezwykłe pomysły. Posłał anioła do Maryi, zwykłej dziewczyny, która dopiero planowała ślub z Józefem. Zapowiedział, że zostanie matką Syna Bożego. Kiedy wyobrażam sobie tę scenę, od razu rodzi się we mnie powątpiewanie. Czy to możliwe, żeby być aż tak otwartą? Od jakiegoś czasu mam „problem” z Maryją. Zawstydza mnie Jej uległość, posłuszeństwo, powściągliwość. Ona jest zupełnie inna niż ja. Ja jestem inna niż Ona. Co jednak z tego wynika?

Maryja pokazuje mi dzisiaj, jak należy przyjmować Boże wezwanie. Bóg, mój Ojciec, codziennie wysyła do mnie anioły. Anioły, czyli dobrych ludzi, dobre myśli, natchnienia. Gdybym z taką otwartością i dziecięcym zaufaniem przyjmowała to wszystko, co mnie spotyka (albo przynajmniej część, nie będę wymagająca), wiodłabym prostsze życie. Nie analizowałabym po raz tysięczny kolejnej sytuacji. Nie pytałabym, dlaczego coś przytrafiło się właśnie mnie, jak to możliwe, że ciągle mi się nie chce, że wciąż nie potrafię. Nie wątpiłabym w to, że mi się uda. Wstawałabym rano z entuzjazmem (choćby umiarkowanym!). Gdybym była… Gdybym spotkała… Gdybym umiała…

Tymczasem zanim jeszcze akcja sceny zwiastowania na dobre się rozkręci, Pan mówi:

Nie bój się… Mówi te słowa również do mnie. Kiedy dociera do mnie ich sens, czuję ciarki. Dosłownie. Chcę powtarzać te słowa w swym sercu w każdej milisekundzie. Chcę wyryć je głęboko i przyjąć raz na zawsze za swoje, wypychając zwątpienie i zamęt. „Nie bój się, nie bój się, nie bój się! Jestem, moje dziecko. Ja, twój Bóg, patrzę na ciebie, pochylam się nad tobą i chwytam cię za rękę. Idę razem z tobą. Noszę cię w swych ramionach, kiedy już nie dajesz rady i musisz odpocząć. Podnoszę cię, kiedy się przewracasz”.

To wyobrażenie napełnia mnie spokojem. Taka jest właśnie moc Najwyższego. Z jednej strony porusza góry, z drugiej przychodzi tak delikatnie jak muśnięcie policzka ciepłą i miękką dłonią.

Panie, Mocy moja, niech moje działanie będzie pozbawione lęku, niech moja wola zgadza się z Twoją, niech moje serce wierzy Twoim słowom.

Magdalena Pająk