Medytacja na Wielki Czwartek

Medytacja na Wielki Czwartek

Przygody grzesznika

[Jezus] wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło nim się przepasał. Potem nalał wody do miednicy. I zaczął umywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany. Podszedł więc do Szymona Piotra, a on rzekł do Niego: «Panie, Ty chcesz mi umyć nogi?» Jezus mu odpowiedział: «Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale później będziesz to wiedział». Rzekł do Niego Piotr: «Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał». Odpowiedział mu Jezus: «Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną». Rzekł do Niego Szymon Piotr: «Panie, nie tylko nogi moje, ale i ręce, i głowę». Powiedział do niego Jezus: «Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty […]» (J 13,4-10).

Jako dziecko nabrałem przekonania, że nie jestem wart zainteresowania, miłości. Zacząłem myśleć, że to, co robię, jest niewłaściwe, złe. To z kolei zrodziło przeświadczenie, że to ja jestem zły, brudny, pełen grzechu, że sam jestem grzechem. Dostrzegłem również, że zauważanie potrzeb innych i spełnianie ich oczekiwań, bycie „miłym” pozwoliło odmienić ten stan – byłem widziany, chwalony, dobry.

Niestety łączyło się to z koniecznością kontrolowania sytuacji. Wymagało skupienia się na innych osobach, dostosowania siebie do ich potrzeb. Nagrodą było poczucie wyjątkowości oraz pozostawienie grzesznego siebie daleko. Pozorna ulga, a po krótkim czasie lęk, że się wyda, że zobaczą, kim jestem naprawdę. Tylko co ze mną? Zostawiłem siebie. Zdradziłem. Prawie zniknąłem.

Pomogło zmęczenie. Słuchanie pełnego napięć, utrudzonego ciała. Nie miałem już sił uciekać od siebie. I wtedy stało się coś niespodziewanego. Jezus poprzez ludzi i zdarzenia poprowadził mnie do odkrywania siebie – jasnej i ciemnej strony. Zobaczyłem, że nie jestem grzechem, ale niektóre moje działania powodowały go. Nie chciałem widzieć grzechu. W pierwszym odruchu znów chciałem uciec, ale widząc przyczynę i przyjmując odpowiedzialność, zacząłem odczuwać spokój, pomimo lęku.

Z ratunkiem przyszedł Jezus. Gdy umywał nogi i mówił: Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty (J 13,10), uczył widzieć mnie pełnego – człowieka, który upada, ale nie jest grzechem, dobrego grzesznika. To zmieniło wszystko. To przygoda, podróż w nieznane ku sobie, ludziom i Bogu. Pozwoliło na zostawianie przeszłości, powrót do siebie, nowe marzenia. Przypomina wyprawę w Bieszczady. Po stromym podejściu piękne połoniny z powagą, surowością i łagodnością, wciąż wymagające uważności.

Dobry Jezu, zaprowadź mnie tam, gdzie będę mógł nauczyć się pokory, abym umiał być łagodny dla siebie – grzesznika i odwagi, abym zmiany w życiu traktował jak przygodę.

Paweł Mosak