Medytacja na Wielki Czwartek

Medytacja na Wielki Czwartek

Na drodze do Twojej wolności

I zaczął obmywać uczniom nogi […] (J 13,5b).

Można źle myć nogi ze strachu, z pragnienia przypodobania się komuś. Tak często mi się to zdarza. Myję innym nogi, bo tak trzeba ­– należy dobrze czynić, żeby ktoś się nie obraził, żeby komuś nie podpaść. Takie mycie innym nóg nic mi nie daje. Nie czyni mego życia lepszym, bardziej oddanym Bogu. Czasem nie chcę myć innym nóg. Oburzam się, że ktoś chce mnie potraktować jak służącą, pozbawić mnie godności. Buntuję się wtedy, bronię się.

Miłość i wolność. Te dwa wyrazy są światłem, pokazują nowy wymiar sytuacji. Jezu, myjesz stopy uczniom. Robisz to w całkowitej wolności. Nikt nie może Cię do niczego zmusić ani Cię powstrzymać, ponieważ Ty Jesteś Panem. Masz w rękach całą sytuację. Możesz wszystko. Nie zniewala Cię ludzka opinia, oczekiwania innych lub ich protesty. Czy ja jestem wolna? Ty dałeś mi wolność. Mam ją, ale jestem gotowa ją oddać za odrobinę uwagi, miłe słowo, chwilową wolność od bólu zranienia. Ty jesteś wolny, Ty dajesz wolność. Chcesz mnie jej nauczyć. Moje czyny nabierają wartości, gdy są owocem wolnego wyboru, gdy nie pęta ich ludzka opinia albo pragnienie otrzymania czegoś w zamian.

Do końca ich umiłował (por. J 13,1). Chcesz mi dać swój najdroższy skarb. Nie masz nic cenniejszego nad miłość – nad to, że pragniesz być dla ukochanej osoby. Chcesz być dla mnie. Chcesz mi służyć. Miłość staje się ciałem, konkretnym czynem. Pragniesz, bym ja też miała ten skarb. Pokazujesz mi, jak mogę go zdobyć. Miłość stanie się we mnie, gdy nauczę się być dla ukochanej osoby, gdy nauczę się jej służyć, nie oczekując niczego w zamian. Być dla Ciebie schowanego w ciele mych bliźnich.

Chcę Cię naśladować, choć to takie trudne. Proszę, daj mi tę łaskę, abym nie żyła w niewoli strachu przed odrzuceniem, ale – uwolniona doświadczeniem Twej miłości – szła do ludzi, by się z nimi podzielić tym cennym darem.

s. Karolina Borzęcka