Medytacja na wtorek II tygodnia Adwentu

Medytacja na wtorek II tygodnia Adwentu

Powrót

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jak wam się zdaje? Jeśli ktoś posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich, to czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się błąka? A jeśli mu się uda ją odnaleźć, zaprawdę, powiadam wam: cieszy się nią bardziej niż dziewięćdziesięciu dziewięciu tymi, które się nie zabłąkały. Tak też nie jest wolą ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło nawet jedno z tych małych» (Mt 18,12-14).

Widzę piękną zieloną łąkę pachnącą soczystą trawą, całą dla naszego stada. Sama też kiedyś na niej byłam. Jadłam na niej. Tam czułam się bezpiecznie. Czułam się na swoim miejscu. Czułam się w domu. To jednak tylko wspomnienia…

Od dłuższego czasu ukrywałam się w jaskini. Ona była moim schronieniem, dawała mi bezpieczeństwo. Sama nie wiem, jak się w niej znalazłam. Zdawało mi się, że wiem, dokąd idę. Przecież nie błądziłam celowo. Dopiero w trakcie okazało się, że ścieżki, które wybierałam, zaprowadziły mnie donikąd. Mogłabym pisać o tym, jak ciemno jest w tej jaskini, o jej cuchnącym odorze i przeszywającym chłodzie. Mogłabym opowiadać o paraliżującym strachu przed wyjściem. O tym, że czasami wolałam, żeby przyszedł wilk i mnie pożarł. Mogłabym powiedzieć, jak niewiarygodne jest dla mnie to, że pośród tłumu Ty dostrzegłeś brak jednej małej owieczki. Mogłabym w końcu napisać, jak trudno jest pokonać te wszystkie lęki i uwierzyć, że mnie szukasz i w poszukiwaniach swych nie ustajesz. I że gdy już mnie odnajdziesz, będziesz się szczerze radował.

Jesteś dobrym Pasterzem, martwisz się o mnie. Odnajduję Twoją troskę w moich tęsknotach za światłem i zapachem koniczyny. Słyszę Twoje wołanie w moich lękliwych próbach wystawienia nosa na światło dzienne. Tak bardzo chciałabym wyjść, wrócić do Ciebie i dać się Tobie zaopiekować. Przeżyć ból po każdej sekundzie spędzonej w tej stęchłej izolatce i wyruszyć w podróż na zieloną łąkę.

Modliłam się jakiś czas temu o łaskę zaufania Tobie na nowo. Pomału coś zaczyna się we mnie budzić. Jestem dopiero na początku drogi, dopiero stawiam pierwsze nieśmiałe kroki. Mam nadzieję, że niebawem dotrę do miejsca, gdzie znajdę bramę – Twoją bramę. Bramę z napisem «Ufam».

Dobry Ojcze, Pasterzu, proszę, pozwól mi poznać Ciebie prawdziwego – Takiego, jakim jesteś. Amen.

Kaja Bydelska