Medytacja na wtorek III tyg. Adwentu

Medytacja na wtorek III tyg. Adwentu

Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu:
«Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: „Dziecko, idź i pracuj dzisiaj w winnicy”. Ten odpowiedział: „Idę, panie!”, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: „Nie chcę”. Później jednak opamiętał się i poszedł. Który z tych dwóch spełnił wolę ojca?» Mówią Mu: «Ten drugi».

Wtedy Jezus rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wy mu nie uwierzyliście. Uwierzyli mu zaś celnicy i nierządnice. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć».(Mt 21,28-32)

W dzisiejszej ewangelii Jezus daje nam podgląd tego, kto pełni wolę Ojca, aby to zobrazować opowiada przypowieść w odniesieniu do swoich rozmówców, czyli arcykapłanów i starszych. W przypowieści Gospodarz winnicy, to Bóg, który zaprasza do pracy w swoim gospodarstwie. Zaproszenie skierowane jest do dwóch synów. Pierwszy wyraża natychmiastową wole pójścia, ale nie idzie, drugi natomiast, odmawia, ale po namyśle udaj się do pracy.

Ujmuje mnie w tym fragmencie inicjatywa Boga, który wychodzi do człowieka jako pierwszy i zaprasza go do współpracy. Widać tutaj, że nie traktuje nas jak niewolników, ale kieruje słowa pełne czułości, mówi bowiem „dziecko, idź i pracuj”. Chce, abyśmy mieli udział w owocach winnicy. Bóg nie jest samolubem, czy tyranem, nie narzuca z góry ustalonego planu, ale pragnie w swoim zamyśle naszych decyzji i wyborów. Bóg respektuje naszą wolę.

Obraz winnicy jest rozumiany jako obraz Izraela. Bóg zaprasza, aby tworzyć wspólnie los Izraela. Daje przestrzeń człowiekowi, aby ten mógł wyrazić to kim jest i czego pragnie. Gospodarz, nie boi się prosić i pytać. Bóg bowiem nigdy się nami nie zniechęca i nie boi się powtarzać próśb. To tak jakby Bóg, mówił: twórz ze mną historię. Zobacz jak wspaniale razem możemy to zrobić.

Nie jesteśmy zaproszeni jednak do bezczynności, ale do działania. Uprawa winnicy jest wymagająca. Winnica jest już przygotowana. Bóg przygotował nam takie warunki do wzrostu jakie mamy. Praca synów miała polegać na przygotowaniu gleby którą powierzchnię trzeba było wyrównywać. Była ona pooraną przez rozpadliny i pokrytą kamieniami naniesionymi przez spływającą wodę. Dlatego praca była męcząca. Jest to konkretny wysiłek i trud pracy. Praca na własnym polu – na własnym sercu, często pooranym rozpadlinami i pokrytym kamieniami nie jest łatwa. Potrzebujemy właściwych narzędzi, czasu i wysiłku. Potrzebujemy też wsparcia i akceptacji tego jak my to będziemy robić. Bóg jest na to otwarty, nawet jeśli pierwsze działania są nieudolne.

Jest jeszcze jedna myśl, która ujmuje moje serce. Gospodarz daje wolność, synowie mają wolną wolę. Mogą odpowiedzieć: nie chcę – nie godzę się. Bóg daje nam prawo do odmowy czegoś, co wydaje się za trudne. Bogu łatwiej jest przyjąć nasz bunt i krnąbrność niż obojętność i prowizoryczność. Czasami odmawiamy Bogu, ale zmieniamy zdanie, szczególnie po dotkliwych upadkach. Dla Boga jednak liczy się zmiana zdania. W Ewangelii nie jest powiedziane, kiedy ta zmiana nastąpi, czytamy jedynie, że syn „potem” poszedł pracować, ponieważ się „opamiętał”, czyli zmienił swój sposób myślenia.

Zapytajmy się siebie: w jaki sposób odpowiadam Bogu na jego zaproszenie do pracy na winnicy mojego życia?

Czy sam czasem odpieram prawo odmowy innym, jakby wszyscy mieli spełniać moje oczekiwania?

Czy daje sobie prawo do odmowy? Czy potrafię powiedzieć sobie nie chcę?

br. Łukasz Pyśk