Medytacja na wtorek IV tyg. Wielkiego Postu

Medytacja na wtorek IV tyg. Wielkiego Postu

Łoże boleści

Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już długi czas, rzekł do niego: «Czy chcesz wyzdrowieć?» Odpowiedział Mu chory: «Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. Gdy ja sam już dochodzę, inny wstępuje przede mną» (J 5,6-7).

Ja też jestem chora. Moją chorobą jest grzech. Często sytuacjami, które odgrywają się w moim życiu, upadlam się bardziej niż człowiek znajdujący się nad sadzawką Owczą. I kiedy leżę w bagnie mojego grzechu, moich słabości, lęków czy wad, pochyla się nade mną Jezus i pyta mnie, czy pragnę być zdrowa. Zdawać by się mogło, że odpowiedź jest oczywista, a jednak wolę moje brudy zwalić na innych. Przecież gdybym miała chłopaka, to mogłabym zrezygnować z nadmiernego spożywania alkoholu. A przyjaciele? Gdybym była teraz z moimi kolegami z miasta, z którego pochodzę, to na pewno byłabym szczęśliwsza. Po prostu nie mam człowieka, dzięki któremu mogłabym mniej grzeszyć.

Czy chcesz wyzdrowieć? Chory z Ewangelii nawet nie skupia się na swojej chorobie. Jego myśli są pochłonięte jednym aspektem – nie mam człowieka, który mógłby mi pomóc. Kiedy jednak bohaterowi samemu uda się dojść do sadzawki, ktoś go wyprzedza. Nic w tym dziwnego, nawet to logiczne – on idzie wolno, a ktoś korzysta z okazji. Ja nie mam człowieka, ale kiedy już uda mi się znaleźć kogoś, z kim mogę wejść w relację, która prowadzi do dobra, to też czuję, jakby druga osoba mnie wyprzedzała. Nie jest to dla mnie przyjemne. Wiąże się to z tym, że zaczynam dostrzegać swój egoizm, który podpowiada mi, że wszystko powinno być dla mnie. Skoro ja jestem chora, to moje zdrowie powinno być najważniejsze; jeśli ja jestem smutna, to moje pocieszenie powinno być najistotniejsze… Kiedy moje „ja” nie jest na piedestale, a druga osoba zaczyna dbać o siebie i swoje szczęście, to czuję, jak dobre samopoczucie opada. Tak jak chory mam w sobie złość do siostry lub brata, że o mnie nie zadbał, tylko myślał o swoim komforcie. Ja więc delikatnie zaczynam uciekać z tej relacji, bo nie jest dla mnie korzystna. Błędne koło się zamyka, nie mam człowieka, wchodzę w mój grzech, błotko.

Jeśli w swoim życiu będę praktykować egoizm, to będę w nim coraz lepsza. Chcę praktykować akceptację i miłość. Na szczęście jest Bóg, który mi to umożliwia. Pochyla się nade mną i mówi: „Bierz to swoje łoże, na którym ci tak wygodnie, idź do brata i kochaj go!!!”. Jezus nie kieruje się swoim komfortem, egocentryzmem czy korzyścią. Daje mi zdrową miłość, abym ja w zdrowy sposób potrafiła kochać siebie i innych.

Dziękuję Ci, Panie, że mnie kochasz. Proszę Cię, abym potrafiła okazać miłość tym, których stawiasz na mojej drodze. Amen.

Ewelina Przytuła