Medytacja na wtorek IV tygodnia Wielkiego Postu

Medytacja na wtorek IV tygodnia Wielkiego Postu

Wolność wyboru

Czy potrafię zrobić to, co mogę, i zostawić, oddać Bogu resztę? Dzisiejsza Ewangelia wręcz zmusza mnie do refleksji, na ile w moim życiu rządzi ego, na ile zaś ufam duszy i powierzam życie Bogu. To opowieść o życiowych wyborach.

Wybór pierwszy – opowieść o ego

Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę. Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już dłuższy czas, rzekł do niego: «Czy chcesz wyzdrowieć?». Odpowiedział Mu chory: «Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. W czasie kiedy ja dochodzę, inny wstępuje przede mną» (J 5,5-7).

Bóg pyta mnie nieustannie, czy chcę być zdrowy. Zamiast prostej odpowiedzi widziałem tylko swoje drogi. Ze strachu kompulsywnie potrzebowałem iluzji kontroli. Codziennie szukałem kogoś, kto wprowadzi mnie do «sadzawki»: mentora, nauczyciela, przewodnika duchowego, starszego przyjaciela. Uczestniczyłem w wielu warsztatach, rekolekcjach, psychoterapiach, różnych wydarzeniach. Przeczytałem wiele dobrych książek, obejrzałem wiele wartościowych filmów… i nic. Tak znana mi postawa pełnej dumy ofiary – tyle próbowałem i postępowałem zgodnie z zasadami, ale nikt mi nie pomógł. Przecież tak długo cierpię na swoją chorobę i nic mi nie daje ulgi.

Jednakże dnia tego był szabat. Rzekli więc Żydzi do uzdrowionego: «Dziś jest szabat, nie wolno ci dźwigać twoich noszy» (J 5,9b-10).

Doświadczenie uzdrowienia często nie przekładało się na zmianę życia. Ego nie poddaje się łatwo. Jest bardzo dobrze przygotowane i potrafi zrobić wiele, aby zachować status quo. Zna wszystkie programy wgrane we mnie przez społeczeństwo, rodzinę, kulturę. Używa krytyki, poczucia winy. Zna wszystkie procedury, zasady, dogmaty. Autorytatywnie stwierdza, że uzdrowienie jest nieważne, ponieważ została naruszona zasada, a to – jak wiadomo – wymaga kary.

 

Wybór drugi – historia uzdrowienia

Rzekł do niego Jezus: «Wstań, weź swoje nosze i chodź!» Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje nosze i chodził (J 5,8-9a).

Całkowicie inaczej wygląda moje życie, gdy przestaję szukać na zewnątrz – tam nic nie ma. Zmiana następuje, gdy spojrzę w siebie, spotkam się ze sobą. Dzięki temu mogę przygotować miejsce Bogu, aby mógł działać. To wymaga pokory i poddania życia Bogu. Za to nagroda jest wielka – uzdrowienie. Nie przychodzi jednorazowo i wymaga dyscypliny, aby akceptować siebie takiego, jaki jestem, i pozwalać sobie na bycie niedoskonałym. I najważniejsze – z wdzięcznością dziękować Bogu za każdy dzień.

Dobry, kochający Boże, pomóż mi, abym przyjmował upadki jako potrzebne w moim rozwoju lekcje i umiał dziękować za wszystko w życiu.

Paweł Mosak