Obecność

„Obecność” jest tematem tego numeru TB…

Kojarzy nam się ona przede wszystkim z bliskością kogoś drugiego, z towarzyszeniem komuś, z utrzymywaniem relacji.

Łukasz Woźniak pisząc o tym w kontekście religijnym, przypomina najpierw, że Bóg zaznacza swoją obecność tajemniczym imieniem „Jestem”.

Michał Deja natomiast kapitalnie przedstawia – jak wielką wagę przywiązuje Stwórca do naszej obecności w świecie, skoro zawarł On prawdę o wartości naszego życia w swoim boskim imieniu i dzieli się nim z nami. „Moje pierwotne imię, to sprzed założenia świata (Ef 1,4) – akcentuje autor – brzmi: Jestem. To z niego, jak ze źródła, wypływa podstawowa ludzka potrzeba przestrzeni i domu, żywotności i rozwoju. Mam imię, które mówi, że żyję”.

Jak w codzienności odnaleźć w sobie życiodajne „Jestem”? Podpowiada nam Chrystus: Czuwaj. Korzystaj ze swojego doświadczenia oraz intuicji i jednocześnie uważaj na to, co dzieje się wokół ciebie. Chodzi więc o obecność, która wyraża się w jednoczesnym dostrzeganiu siebie i tego, co jest poza nami.

Chodzi o czuwanie nad życiem duchowym, ale też o relacje z ludźmi, którzy naszej obecności potrzebują.

Obecność w kontekście psychologicznym „to więź, którą obserwujemy poprzez uczestnictwo w życiu drugiej osoby; to rodzaj pewności, że jesteśmy chciani i do kogoś przynależymy”. Tak wynika z doświadczenia psycholog Agnieszki Bochenek-Żelazny. Autorka ponadto wyraża przekonanie – opierając się badaniach Carla Rogersa, twórcy podejścia skoncentrowanego na osobie – że pełna akceptacji obecność warunkuje rozwój człowieka, ułatwia realizację jego potrzeb, otwiera go na świat. Alicja Szumowska zaś zauważa, i z ubolewaniem komunikuje, że często nie dostrzega się owych potrzeb zwłaszcza w rodzinach dysfunkcyjnych, alkoholowych. Uzależnieni i współuzależnieni rodzice nie są w stanie towarzyszyć swoim dzieciom w rozwoju. Są nieobecni. Ich nieobecność – zwłaszcza psychiczna i duchowa – jest dla dzieci dotkliwym brakiem.

Bywa też toksyczna obecność rodziców, którzy dzieci uważają za swoją własność. W tym kontekście słowa libańskiego pisarza Kahlila Gibrana – przywołane przez

Alicję Szumowską – brzmią jak upomnienie. Cytuję je pro memoria: Wasze dzieci nie są waszą własnością; są synami i córkami samej mocy Życia. Jesteście ich rodzicami, ale nie stworzycielami… Wy jesteście jak łuk, z którego wasze dzieci, jak żywe strzały, zostały wyrzucone naprzód. Strzelec mierzy do celu na szlaku nieskończoności i trzyma cięciwę napiętą całą swą mocą, ażeby strzały mogły poszybować szybko i daleko. Poddajcie się z radością rękom Strzelca, ponieważ On kocha równą miarą i strzały, które szybują, i łuk, który pozostaje niewzruszony…