Polska… stała się bardziej browarna, niż solidarna

Polska… stała się bardziej browarna, niż solidarna

18 sierpnia rozpoczął się kurs duszpasterski, który zgromadził ponad czterdziestu uczestników: sióstr i braci zakonnych, kleryków oraz alumnów seminariów. Zachęcamy do lektury słów, jakie skierował bp Tadeusz Bronakowski, Przewodniczący Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości, podczas Mszy św. rozpoczynającej spotkanie.

 

Umiłowani w Chrystusie Panu!

Trwa sierpień, jeden z najpiękniejszych i najważniejszych miesięcy w polskim kalendarzu. To właśnie w sierpniu 1920 roku legiony prowadzone przez marszałka Piłsudskiego zatrzymały sowiecką nawałnicę zagrażającą Polsce i Europie w słynnej bitwie zwanej przez potomnych „cudem nad Wisłą”. W sierpniu 1944 roku Polacy w heroicznym akcie odwagi i miłości ojczyzny, Powstaniu Warszawskim, próbowali wyzwolić Warszawę udręczoną niemiecką niewolą. Z kolei sierpień 1980 roku jest w naszej zbiorowej świadomości miesiącem działań, które doprowadziły do odnowienia oblicza naszej ojczystej ziemi i przywrócenia polskiemu społeczeństwu wewnętrznej wolności.   Również w sercach wierzących, sierpień zajmuje miejsce wyjątkowe. W tym miesiącu nasza ojczyzna pokrywa się gęstą nicią pątniczych szlaków, które prowadzą do duchowego i religijnego serca Polski, przed tron Jasnogórskiej Pani.

Także w sierpniu, z inicjatywy wielkiego Prymasa Tysiąclecia, w Jasnogórskich Ślubach Narodu Polacy przyrzekali podjąć walkę z wadami narodowymi: „Zwycięska Pani Jasnogórska! Przyrzekamy wypowiedzieć walkę lenistwu i lekkomyślności (…) pijaństwu i rozwiązłości. Przyrzekamy zdobywać cnoty: wierności i sumienności, wyrzeczenia się siebie i wzajemnego poszanowania.  (…) Królowo Polski, przyrzekamy!”

Dzięki apelowi Episkopatu Polski, od wielu lat sierpień jest miesiącem abstynencji. Kolejny już raz Kościół apeluje o przeżycie tego wyjątkowego miesiąca nie tylko w trzeźwości, która obowiązuje zawsze, ale w całkowitej wstrzemięźliwości od alkoholu na znak pokuty za grzechy i sprzeciwu wobec obecnej tragicznej sytuacji.

Kochani!

W tym pięknym kontekście odczytujemy nasze dzisiejsze spotkanie i cały kurs duszpasterski, który przeżywacie w Zakroczymiu. Inspiracją do naszych rozważań staje się wezwanie Chrystusa, skierowane do bogatego młodzieńca: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!”

Każdy, kto doświadcza wielkiego daru i wielkiej tajemnicy, jaką jest powołanie, wielokrotnie wraca do tych słów. Nosi je w sercu każdego dnia. Mierzy się z wagą tych słów w codziennych trudach posługi. Nie jest to wezwanie proste i oczywiste. Ten, który usłyszał je od samego Chrystusa, odszedł zasmucony, „miał bowiem wiele posiadłości.” Być może liczył na prostsze warunki. A może oczekiwał jedynie pochwały, skoro uważał, że wypełnia wszystkie przykazania.

Tymczasem zaskoczył go maksymalizm Chrystusowego wezwania. Ten maksymalizm dotyczy także naszego życia. Jeżeli chcemy iść za Chrystusem, jeżeli chcemy nieść Jego miłość i słowa innym, to musimy być gotowi na maksymalne ofiary. Musimy być gotowi poświęci to, na czym nam najbardziej zależy, a nie tylko to, na czym nam zbywa, czego mamy w nadmiarze.

To piękne, ale tak bardzo trudne wezwanie, odczytujemy dzisiaj w kontekście kursu duszpasterskiego. Chrystus posyła nas zawsze tam, gdzie jest największa potrzeba Jego miłości i łaski.  Papież Benedykt tak pięknie tłumaczył, że serce Chrystusa, serce dobrego Samarytanina widzi ludzkie potrzeby i działa w sposób konkretny, zawsze tam, gdzie najbardziej tego potrzeba.

Dzisiaj naszej kapłańskiej, braterskiej i siostrzanej miłości w bardzo dużym stopniu potrzeba w duszpasterstwie trzeźwości. Na naszych oczach miliony osób tracą wiarę, rodziny, swoje marzenia, a wielu także życie, właśnie przez nadużywanie alkoholu. O jego zdradzieckiej sile i atrakcyjności decyduje jeden czynnik: alkohol potrafi bardzo szybko zmienić ludzki nastrój, ludzkie emocje. Przynosi więc szybką, ale tylko powierzchowną i pozorną ucieczkę od problemów. Daje złudzenie odprężenia, zrelaksowania. Szybko wprowadza człowieka w świat iluzji. Dlatego alkohol jest tym bardziej atrakcyjny, im w rzeczywistości człowiek jest bardziej zagubiony, zrozpaczony, bezradny wobec problemów i wyzwań.

Widzimy więc, że nasza troska, nasze zaangażowanie w duszpasterstwie trzeźwości nie są tylko zaangażowaniem społecznym. My nie walczymy tylko o poprawę statystyk. My troszczymy się po prostu o naszych bliźnich, o ich zbawienie. Tego od nas wymaga Bóg, który daje nam miłość i prosi, byśmy nieśli ją innym.

Umiłowani!

Wymiar teologiczny i duchowy dramatów związanych z uzależnieniem współistnieje jednak z wymiarem społecznym. Czy można patrzeć bez reakcji na sytuację w naszej ojczyźnie? Czy można milczeć, gdy dookoła dzieje się tak wiele zła?

Po dwudziestu pięciu latach tzw.  przemian demokratycznych, możemy z bólem powiedzieć, że Polska w tym czasie stała się bardziej browarna, niż solidarna. Dobrze oddają to słowa jednego z ważnych przedstawicieli handlowych, który w czasie rozmowy powiedział, że prawdziwym sukcesem przemian jest wzrost spożycia piwa z 20 do 100 litrów na jednego mieszkańca.

Rzeczywiście – jest to sukces tych, którzy na zbrodniczym procederze rozpijania Polaków zarabiają miliardy. Ale to jednocześnie wielka porażka polskiego państwa, samorządu, to ogromne zagrożenie dla milionów polskich rodzin.

Czy można się jednak dziwić, że Polacy niemal topią się w oceanie alkoholu? Przecież jest on dostępny na każdym kroku, przez całą dobę. Wielkie sklepy, bary, stacje paliw działają niczym meliny, stanowią nieustannie otwarte źródło alkoholu. Za tę skandaliczną krótkowzroczność nikt nie ponosi konsekwencji. Nikt nie traci stanowiska. Nie zwalnia się szefów straży miejskiej i policji, chociaż dzieci i młodzież bez problemu kupują alkohol. Nie usuwa się radnych, którzy nieustannie zwiększają liczbę punktów. Można gorzko powiedzieć, że we współczesnej Polsce zwolnienie z pracy grozi jedynie za odmowę zabójstwa nienarodzonego dziecka przez lekarza. Wojewoda  uchyla uchwały samorządu, które zakazują aborcji w szpitalu. Nikt nie uchyla uchwał, które prowadzą do topienia polskiej przyszłości w morzu piwa, chociaż są one sprzeczne z obowiązującą ustawą o wychowaniu w trzeźwości.

Tragiczne konsekwencje tej szkodliwej działalności widać na każdym kroku. Prawie milion uzależnionych, 4 miliony pijących ryzykownie i szkodliwie, 2 miliony dzieci w rodzinach z problemem alkoholowym. Ponad 9,5 litra czystego alkoholu spożywanego przez statystycznego Polaka, a dodatkowo dwa litry alkoholu nielegalnego. Jeden punkt sprzedaży przypada dzisiaj na 200 mieszkańców.

W ostatnich badaniach ponad 70 procent respondentów wskazało, że najczęściej pije alkohol bez żadnej okazji. To znaczy jest to dla nich tak normalne, jak picie wody. A przecież alkohol jest substancją niebezpieczną, zdradziecką, która uzależnia i może doprowadzić do  chorób, do przegrania życia, a ostatecznie również do śmierci.

Mimo tak dramatycznej sytuacji wciąż powtarza się, że jest dobrze, nic się nie dzieje, że nie wolno denerwować obcego kapitału, obcych inwestorów. Oni mogą czynić z nas niewolników, pozbawiać nas godności i nadziei. Pozbawiać sensu życia, bo przecież wtedy, gdy brakuje nadziei, pije się najwięcej.

Trzeba o tym przypominać tym bardziej, im bardziej milczą media  i ludzie odpowiedzialni za rządy Polską. Trzeba przypominać tym bardziej, im bardziej ludzie ufają propagandzie promocyjnej, im bardziej upowszechniane są szkodliwe mity na temat alkoholu.

W naszych czasach wmawia się ludziom, także wierzącym, że najważniejsze jest prawo ludzkie. Wielu polityków i redaktorów cynicznie pyta, co to jest prawo naturalne? Co to za twór prawo Boże? Zapomnieli, że w imię prawa ludzkiego mordowano ich rodziców, krewnych, rodzeństwo. To właśnie na prawie ludzkim budowano zbrodnicze totalitaryzmy minionego stulecia.

To w imię prawa ludzkiego uchwalono reklamę alkoholu. W imię prawa ludzkiego sprzedaje się alkohol całą dobę. W imię prawa ludzkiego zwiększa się ilość punktów sprzedaży. W imię prawa ludzkiego rozpija się naród. Musimy mieć świadomość, jakie to ma i będzie miało konsekwencje. Na to zgodzić się nie możemy.

Spójrzmy na opowieść anonimowego alkoholika, który przez lata walczył o trzeźwość. Udało mu się ocalić życie tylko dlatego, że całkowicie zrezygnował z alkoholu. Ten człowiek mówi, że obecna Polska jest krajem, który uniemożliwia mu wytrwanie w abstynencji. Wchodzi do sklepu po chleb, widzi półki uginające się od piwa. Chce zatankować samochód, przy kasie pełno butelek z wódką i innymi trunkami. Na ulicach miast na każdym rogu bilbord z reklamą piwa. W telewizji z okazji mistrzostw i innych wydarzeń, reklamy piwa. Na festynie miejskim, piwo leje się strumieniami. Jak mam zachować abstynencję w takich warunkach? – pyta ten zdesperowany mężczyzna.

To wszystko w imię prawa ludzkiego, które w tym przypadku jest nieludzkie, jest wrogie wobec człowieka, niesie dla niego zagrożenie.

Przez alkohol umiera 10 tysięcy Polaków rocznie. Co roku z naszych podatków ponad 45 miliardów złotych wydawane jest na pokrycie strat wywołanych przez nadużywanie alkoholu.

Przed dwoma tygodniami w Miejscu Piastowym modliłem się przy grobie wielkiego Polaka bł. Bronisława Markiewicza. To był wielki obrońca dzieci i młodzieży, obrońca rodzin, walczący o trzeźwość.  To on  wiele lat temu ostrzegał dramatycznie: „Zdrajcą narodu i wiary jest ten, kto dzieci i młodzież chciałby wychować ze szklanką piwa lub kieliszkiem wina w ręku.” To właśnie dzieje się we współczesnej Polsce. Reklamodawcy i media wychowują polską młodzież ze szklanką piwa w ręku, bez reakcji władz odpowiedzialnych za Ojczyznę.

Dzisiaj trzeba temu powiedzieć bardzo zdecydowane nie! Trzeba zatrzymać tę tragiczną sytuację. Nie oddawajmy młodego pokolenia w ręce krzywdzicieli, ludzi złych, podłych, cynicznych demoralizatorów. Powtórzymy z pełnym przekonaniem, że : „Polska albo będzie trzeźwa, albo nie będzie jej wcale”.

Niestety wiele osób pozostaje głuchych na to wołanie o dar abstynencji, o piękne świadectwo o odpowiedzialność i troskę o trzeźwość. Gdy Zespół KEP  ds. Apostolstwa Trzeźwości wystosował apel o ograniczenie fizycznej dostępności alkoholu oraz zakaz jego promocji, ruszyła lawina złośliwych, a wręcz agresywnych komentarzy. Wiele z nich motywowanych było niechęcią do Kościoła i kapłanów, ale było też wiele takich, które pokazywały wprost, że Polacy zupełnie nie widzą związku między nadmierną sprzedażą alkoholu i jego promocją, a tragediami, z którymi mamy do czynienia.

Tak wiele osiemnasto i dwudziestoletnich dzieci oddało życie w 1920 r. Dzisiaj Polska wymaga od nas innej ofiary. Innego wyrzeczenia. W ciszy serc zapytajmy, czy stać nas na ten dar. Pytajmy, gdzie jest nasza odwaga, nasz patriotyzm, a może tylko zwykła przyzwoitość i rozsądek? Czy naszą postawą nie depczemy grobów bohaterów sierpnia?

Eksperci alarmują, że jesteśmy narażeni na wybuch epidemii nowych uzależnień, w tym od hazardu, który jest dzisiaj dostępny dla każdego nie tylko w Internecie ale także w naszych miastach i miasteczkach.  Pierze się tam brudne pieniądze, doprowadza do ruiny i rozpaczy wiele osób i rodzin.

Dzisiaj potrzeba nowego cudu nad Wisłą. Potrzeba zjednoczenia serc i sumień we wspólnym wysiłku walki z tym, co niszczy i osłabia naród, co zagraża pomyślnemu rozwojowi naszej ojczyzny. Ten cud może się dokonać tylko wtedy, gdy będziemy wierni Bogu, gdy pozwolimy się prowadzić Chrystusowi i Jego Matce. Gdy będziemy naśladować świętych.

Moi Drodzy!

Nie wolno się nam zniechęcać. Niechęć i niezrozumienie, z którymi się spotykamy, są oczywiście nieprzyjemne. Ale to mobilizuje nas do jeszcze większej pracy, do jeszcze bardziej wytrwałego tłumaczenia, do jeszcze częstszego podnoszenia tych tematów.

Mobilizuje nas także do osobistego świadectwa. Nie łudźmy się – nigdy nie dysponowaliśmy i nie będziemy dysponować środkami finansowymi producentów. Nie zawładniemy mediami, nie będziemy mieli takiego posłuchu wśród polityków, jak mają najwięksi polscy biznesmeni lobbujący za poszerzeniem reklamy alkoholu.

Ale z pomocą Ducha Świętego możemy uczynić naprawdę wiele naszą codzienną, wytrwałą pracą. Zaczynając od naszego świadectwa, od osobistej abstynencji, od budowania wspólnot w naszych miastach, miasteczkach i wsiach. Te pojedyncze działania w wielu miejscach stopniowo i powoli mogą przełamywać medialną promocję i społeczne stereotypy. Wystarczy, że nie zgodzimy się z dominacją zła i niszczeniem życia ludzkiego dla zysków. Wystarczy, że pokażemy nasz sprzeciw, że pokażemy alternatywę, piękną i dobrą alternatywę wobec promowanego modelu życia z alkoholem.

Moi Drodzy!

Dziękuję wam za udział w tym kursie. Dziękuję jak zawsze niezawodnym Ojcom z OAT w Zakroczymiu, którzy podejmują się tej misji kształcenia i uświadamiania kolejnych pokoleń.

Potrzeba nas jak najwięcej w tym dziele. Potrzeba przede wszystkim naszej miłości i ofiarności, ale też właśnie wiedzy i świadomości, jak skutecznie możemy pomagać. Za przekazywanie tej wiedzy najserdeczniej dziękuję wszystkim wykładowcom prowadzącym zajęcia.

Wciąć musimy się bardziej strać, musimy w tym dziele więcej od siebie wymagać. Umocnieni Bożą łaską musimy konkretnie działać na rzecz przemiany i uświęcenia świata. Św. Paweł przypomina nam, że od szafarzy darów Bożych, od uczniów Chrystusa, wymaga się konkretnej, zdecydowanej postawy. Bądźmy więc wiernymi, odważnymi i niezłomnymi świadkami Boga, którzy czynią wiele, aby nasze życie stawało się lepsze, także przez nieustanne zaangażowanie na rzecz trzeźwości narodu.

Amen.