Światło pośród mroku

Światło pośród mroku

„Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom” (Łk 10,21).

Medytacja na wtorek I tyg. Adwentu

Współczesny świat, który naucza nas poprzez telewizję, Internet, coraz to nową modę na coś – czyli przez zglobalizowaną kulturę, ma swój ideał szczęścia, który lansuje i promuje.Z kolorowych okładek uśmiechają się do nas „ludzie sukcesu”, celebryci aż promieniejący szczęściem (ciekawe jakimi są poza kamerami i fleszami, gdy wracają do swych pięknych domów i zostają sami?). Otaczająca nas mentalność formułuje jasną definicję szczęścia: ładnie wyglądać, mieć szałowego partnera, dużo „lajków” na facebooku, markowe ciuchy, a nie z „sieciówek”, dobrze zarabiać, wzbudzać podziw i „szacun na dzielnicy”, umieć szokować i przekraczać granice, być na czasie z filmami, muzyką i nowościami na YouTubie… (na pełną listę nie ma tu nawet miejsca). My, widząc, że jesteśmy za słabi, by osiągnąć nawet część tego wszystkiego, niezdolni do zrealizowania takiego ideału szczęścia, próbujemy załatwić go sobie przy pomocy Boga. W końcu jeśli jest i podobno opiekuje się nami, to niech coś zrobi, niech się mną przejmie, przecież pragnie naszego szczęścia! Rozumiemy drogę duchowości jako wszelkie poszukiwania i wysiłki mające nas ulepszyć, „upgrade’ować”, przybliżyć do ideału szczęścia. Dlatego w naszej relacji z Bogiem dominuje modlitwa prośby, próby załatwienia sobie czegoś, przypominanie Bogu o moich sprawach i układy z Nim, na zasadzie transakcji handlowej: „ja dam Ci to, ale Ty za do daj mi tamto”.

Mówiąc o Panu Jezusie przyzwyczailiśmy się przedstawiać Go jako kogoś bardzo poważnego i z dystansem, a w dzisiejszej Ewangelii widzimy Go wesołego, cieszącego się i przeżywającego chwile wielkiego szczęścia. On sam nawet nie próbuje ukrywać doświadczanej radości. Co robi w takim momencie? Wysławia Boga Ojca! Dziękuje Bogu za to, że jest obecny w życiu ludzi nazwanych „prostymi”. Jezus jest doskonałym przykładem „człowieka prostego”. Taki człowiek „prosty” to ktoś, kto staje przed samym sobą i przed Bogiem bez oszukiwania się, bez kombinowania, bez masek i udawania, że jest się kimś innym, w całej prawdzie o sobie – o swojej wartości, darach, ale i o swojej słabości, brakach i zranieniach. Stający z prostotą czuje się w pełni akceptowany przez Boga, jak syn. Nie musi „sępić” o miłość, nie żyje w lęku, nie jak niewolnik przed swoim panem, ale jak dziecko wobec troszczącego się rodzica, które czuje się bezpieczne i szczęśliwe. Cieszy się tym, że ktoś przy nim cały czas jest i opiekuje się nim.

Bóg jest dobrym Ojcem! Niestety wielu z nas musi z niemałą trudnością budować sobie obraz takiego Boga Ojca. Trudna historia naszego życia nie ułatwia nam tego. Bóg jednak nie rezygnuje z walki o należne Mu miejsce w naszym sercu. Przez słowo Biblii i liturgii przedstawia nam się i ukazuje jaki jest naprawdę. Mówi o przestrzeni, jaką nam daje byśmy czuli się bezpieczni i mogli się rozwijać. W tej przestrzeni możemy podejmować decyzje stając się samodzielnymi, w niej mamy prawo do pomyłek i uczenia się na własnych błędach, nie musimy się bać i możemy być sobą. Czy to mało? Czy to nie jest prawdziwe szczęście!

Modlitwa św. Antoniego z Padwy:

Jezu Chryste, Panie i Nauczycielu dobry, proszę Cię, abyś mnie, pogrążonego w ciemnościach, nauczał jak Twoich uczniów i ukazywał mi drogę życia, którą mógłbym dojść do Ciebie, prawdziwej Drogi i Życia. Spraw to Ty, który jesteś błogosławiony na wieki wieków. Amen

Br. Łukasz Woźniak OFMCap, przełożony Centrum Duchowości „Honoratianum” w Zakroczymiu