Światło pośród mroku

Światło pośród mroku

Medytacja na Uroczystość Narodzenia Pańskiego

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła.

Była Światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było /Słowo/, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy.

Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali – łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, /o Nim/ pouczył. (J 1,1-18)

Co najbardziej przeszkadza nam, aby stać się ludźmi szczęśliwymi? Uznanie własnej niewystarczalności i jednocześnie zamykanie się na łaskę Bożą, która przychodzi do nas w drugiej osobie. Dlatego też Bóg, rodząc się pośród nas, pragnie wejść z nami w relację. W relację bardzo bliską, nawet bardziej zjednoczoną niż relacja matki noszącej dziecko w swoim łonie. Bóg pragnie wejść z nami w żywy osobowy kontakt. Chce odbudować z nami więź bliskości, którą miał z nami stwarzając nas do życia. On, sprawca naszego istnienia chce, mieć z nami relację, która jest naszą światłością: W Nim było życie, a życie było światłością ludzi.

Gdy Bóg do nas przychodzi może wydawać się nam kimś obcym, nie chcemy Go przyjąć, chociaż od Niego pochodzimy. Nawet możemy myśleć, że On nam zagraża, że jest naszym przeciwnikiem, któremu musimy się podporządkować, bo jak tego nie zrobimy to i tak poniesiemy tego konsekwencje. Zarazem nie chcemy być już uzależnieni od tych, którzy nas zrodzili z krwi, z żądzy ciała, z woli męża, ponieważ odkrywamy w sobie pragnienie wolności i niezależności. To wołanie jest echem daru, który wpisał w nas Bóg, gdy nas stwarzał. Do wolności stworzył nas Bóg.

Wolność, którą obdarzył nas Bóg, może stać się dla nas ciemnością, ogromnym zagrożeniem. Szczególnie wtedy, kiedy ssący głód szczęścia zaczniemy zaspakajać przy pomocy wchodzenia w zażyłość z rzeczami, zachowaniami, doznaniami przynoszącymi szybką przyjemność albo zatracając siebie uzależnimy się od innych. Wówczas rezygnujemy z nawiązywania głębokich relacji z innymi osobami i z Jezusem, a wolność stanie się dla nas bezkresnym poczuciem samotności i totalnego zagubienia.

Prawdziwa wolność, do której zaprasza nas Bóg, niesie w sobie poczucie odrębności od innych, poczucie własnej tożsamości i wyjątkowości, co jednocześnie może sprawiać w nas poczucie osamotnienia. Nie bójmy się tego rodzaju ciemności, jakbyśmy byli sami, opuszczeni przez innych. Nawet pozwólmy sobie na tego rodzaju doświadczenie samotności, dopuśćmy w sobie to uczucie, bo w tego rodzaju cierpieniu kształtuje się nasza dojrzała osoba, która staje zdolna do miłości, otwarta na miłość drugiego człowieka, na głęboką relację z Bogiem.

Z ciemnością nie zwyciężysz, nie pokonasz jej mroku dopóki nie rozpalisz światła.
Z osamotnieniem nie poradzisz sobie bez wejścia w relację.
Oziębłości w sposobie bycia nie zmienisz bez otwarcia się na czułość.
Rozpaczy nie zwyciężysz, dopóki nie uchwycisz się nadziei.
Izolowania się nie pokonasz bez bycia pośród ludzi.
Lęku nie pokonasz bez ryzyka zmierzenia się z nim.

Niech światłość czułej miłości Boga i drugiego człowieka świeci w Twojej ciemności. Nie bój się tego kim jesteś i jaki jesteś. Nie zadręczaj się swoją niedoskonałością i ciągłym upadkami. Zrób coś wręcz przeciwnego: do ciemnych zakamarków swojego serca dopuść światłość ciepłych uczuć, które w tym czasie świątecznym garną się do twojego serca, aby cię przytulić.

Modlitwa

Panie, daj mi zrozumienie, że nie ciemności mojego życia są moją trudnością, ale brak światła Twojej Miłości. Daj mi wiarę przyjęcia pełności Twojej łaski i prawdy.

Podziękowania

W imieniu braci pracujących w Ośrodku Apostolstwa Trzeźwości i wszystkich osób piszących medytacje pragnę wyrazić serdeczne podziękowania za wspólnie spędzony czas nad rozważaniami Słowa Bożego w okresie Adwentu naszym przyjaciołom, znajomym i czytelnikom naszej strony www.oatzakroczym.pl. Niech światło łaski nieustannie oświeca Wasze życie i czyni je bardziej szczęśliwym, bogatym w doświadczenia miłości Narodzonego Jezusa i wszystkich Wam życzliwych osób.

Br. Piotr Wardawy OFMCap. duszpasterz OAT w Zakroczymiu