Światło pośród mroku

Światło pośród mroku

Medytacja na czwartek I tyg. Adwentu

„…dom swój zbudował na skale” (Mt 7,24)

Budowanie…
Nie znam się na „budowlance”, ale już „na pierwsze oko” każdy, kto się tym zawodowo zajmuje, także ten, kto myśli o zbudowaniu własnego domu wie, że trzeba to dobrze zaplanować. Potrzebny jest nakład środków i wysiłek wielu osób. Potrzebne jest miejsce (grunt), gdzie powstanie budowla. Trzeba mieć też materiał budowlany z którego powstanie dom. Trzeba nieraz przy pracach dużo się nachodzić, by powstał oczekiwany efekt. Wlicza się w to wszystko. Oczywiście różne „niespodzianki”, które utrudniają, a czasem spowalniają budowę. Podobnie jest przy budowie swojego „duchowego domu”. Trzeba znaleźć w swoim sercu najlepsze miejsce, gdzie będziesz spotykać się ze Swoim Stwórcą i Odkupicielem.

Można modlić się ogólnie (pacierz – kilka modlitw odmawianych z przyzwyczajenia), a można modlić się głęboko, gdzie modlitwa dotyka tego, co przeżywam, co obecnie leży mi na sercu. Czasem taka głęboka modlitwa będzie owocowała wewnętrzną walką z samym sobą (gdy np. mam stanąć do modlitwy, a moje serce pełne jest gniewu, złości, żalu, bólu, poczucia winy, smutku…). Czasem czuję się niegodnym, by stanąć przed Panem, bo narozrabiałem i pojawia się uczucie, by takim nie stawać przed Nim. Gdy nie ma zaangażowania, wówczas to, co robisz, robisz „byle-jak”, gdy natomiast wkładasz w coś serce i wysiłek, wówczas widzisz, że to, co budujesz jest dla ciebie bardzo cenne. Nasza wiara w Boga, nasze doczesne życie mamy przeżyć najlepiej jak potrafimy. Budowanie bez Boga, zawsze będzie budowaniem na piasku. Jedynie Bóg zna miejsca, gdzie są skały. Jedynie Pan nieba i ziemi może dać ci do rąk taki materiał budowlany, jaki zagwarantuje ci stabilność.

Tym, czym budujemy dom naszego życia są: wiara, miłość, nadzieja, pokora, łagodność, delikatność, rodzina, przebaczenie, dialog, otwartość, łzy skruchy… Gdy „bierzemy do ręki” taki materiał budowlany, wówczas Eucharystia, spowiedź, modlitwa, wspólnota przestają być obowiązkiem, a zaczynają być zielonym pastwiskiem, na którym karmimy swoją duszę prawdą, która wyzwala.

Skała…

Skałą, która daje stabilny fundament jest Kościół. Różnie się dzisiaj mówi o Kościele, księżach, biskupach, papieżu. Może dlatego jest tak wielkie prześladowanie Kościoła i jego stabilności w nauczaniu, gdyż dzisiejszy człowiek chce budować swoje szczęście bez wysiłku, jak najprostszymi środkami, bez zobowiązań, bez trudu, bez zmęczenia. Łatwe, lekkie i przyjemne życie, bez trudów, czyż nie jest marzeniem wielu z nas? Ale łatwe budowanie życia to utopia. Takie życie tu na ziemi nie istnieje. Nawet, jeśli podziwiasz ludzi, którzy żyją tu na ziemi jak w raju, wiecznie uśmiechnięci, zrelaksowani, to najczęściej jest to gra pozorów, za którą kryje się ogrom pustki, inteligentnie skrywanej.

Każdy z nas buduje albo na egoizmie i wtedy wychodzi wieża Babel – skazana na zniszczenie albo budujemy na Bogu i wtedy stajemy się pięknym pałacem miłym Bogu, twierdzą warowną, zdolną pokonać wszelkie nawałnice.

Modlitwa

Jezu mój Panie. Chcę budować na skale, strzeż mnie przede mną samym, abym nie ulegał egoizmowi budowania po swojemu.

 

Br. Przemysław Kryspin OFMCap, duszpasterzuje w Białej Podlaskiej