Światło pośród mroku

Światło pośród mroku

Bo wiary nie liczy się grzechami i upadkami, ale kolejnym powstawaniem…

Medytacja na poniedziałek I tyg. Adwentu

Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi. Rzekł mu Jezus: Przyjdę i uzdrowię go. Lecz setnik odpowiedział: Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: Idź! – a idzie; drugiemu: Chodź tu! – a przychodzi; a słudze: Zrób to! – a robi. Gdy Jezus to usłyszał, zdziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim (Mt 8,5-11).

Początek Ewangelii pokazuje Jezusa, który jest w drodze. Który pieszo podróżuje z miejscowości do miejscowości, aby spotkać się z człowiekiem… Który dziś przychodzi do mnie, do mojego domu, do mojej obecnej sytuacji… Bóg, który wchodzi dziś w moje życie…

Otworzysz drzwi Temu, który dziś puka do Twego serca? Temu, który dziś chce zatrzymać się u Ciebie?

Jezus na swojej drodze spotyka setnika – żołnierza rzymskiego, który był okupantem ówczesnego Izraela. Na pierwszy rzut oka, jest to ktoś odrzucony przez Boga, ktoś z kim nie należy rozmawiać, na kogo pobożny Izraelita nawet by nie spojrzał, chyba, że tylko po to, by rzucić kamieniem.

Czasami mogę czuć się tak jak setnik – odrzucony przez otaczających mnie ludzi, napiętnowany, skreślony z listy bliźnich, za moje słabości, zniewolenia, czy po prostu za to, że jestem…

Okazuje się, że setnik ma miłosierne serce, o które pewnie nikt by go nie podejrzewał. Setnik, być może z niepewnością, może ze strachem, prosi Jezusa o łaskę uzdrowienia dla swojego sługi.

Czasami ulegam wpływom innych ludzi i zaczynam wierzyć, że jestem tym złym, niedobrym, który nie ma prawa istnieć… Wtedy łatwo zapominam, że Bóg złożył we mnie i w każdym z nas swoją miłość. Trudno może w to uwierzyć, ale cokolwiek dobrego robię, to jest to właśnie przebłysk miłości Boga…

Może warto przez chwilę pomyśleć, co dobrego zrobiłem dziś, wczoraj, w tym tygodniu… Ujrzeć to, że Bóg działa i nadal chce działać przeze mnie.

Jezus na prośbę celnika odpowiada krótko, ale jakże zaskakująco: ,,Przyjdę i uzdrowię go”. Lecz setnik zna swoje serce, zna swoje słabości, wie kim jest… i nie ukrywa tego, tylko szczerze wyznaje: „Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój…”

Trudna rzecz, powiedzieć prawdę o sobie, o tym, co słabe, ale też o tym, co dobre w moim życiu…

Może to jest ten moment, aby Jezusowi powiedzieć szczerze o sobie samym. Może to jest ten moment, żeby powiedzieć, że nie jestem godzien, aby On przyszedł, ale chcę, żeby wszedł w moje życie, bo sam nie daję rady…

To nie koniec wyznania setnika bo za chwilę padają ważne słowa pełne wiary: ,,… ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: «Idź», a idzie; drugiemu: «Chodź tu», a przychodzi; a słudze: «Zrób to», a robi”.

Nawet Jezus jest zaskoczony i zdziwiony jego wiarą. A moja wiara? Może nie mam takiej wiary jak setnik, ale teraz jest czas, aby zaprosić Jezusa do swojego życia własnymi słowami, tak jak potrafię powiedzieć: Panie nie jestem godzien, ale proszę otwórz drzwi do mojego serca i wejdź pod mój dach, bo sam nie dam rady. Przyjdź, bo nie chcę być sam…

I może się zdziwię, gdy Jezus powie o mnie: „Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary.” Bo wiary nie liczy się grzechami i upadkami, ale kolejnym powstawaniem…

Modlitwa
Panie, daj mi łaskę wiary, która będzie moim powstawaniem, moją nadzieją, moim ufnym powierzaniem się siebie.

 

Br. Adam Zwierz OFMCap, duszpasterzuje w Szwecji